Sięgamy dziś po kolejny fragment „Historii kościelnej” Euzebiusza z Cezarei o samych początkach Kościoła w Rzymie. W 29 czerwca była wielka uroczystość upamiętniająca męczeństwo Apostołów Piotra i Pawła, 30 czerwca wspomnienie anominowych pierwszych męczenników rzymskich. Czytaliśmy już fragmenty Euzebiusza o zmaganiach Szymona Piotra z Szymonem Magiem i o męczeńskiej śmierci Apostołów. Dziś zaglądamy do III księgi „Historii kościelnej” Euzebiusza, żeby poczytać o pismach, które przekazywano z informacją, że ich autorem był jeden z dwóch Apostołów. Euzebiusz miał co do niektórych ksiąg spore wątpliwości, czy aby na pewno napisał je rybak z Galilei.
Z pism Ojców
Tak wśród Rzymian zagościło Słowo Boże, a moc Szymona natych miast zgasła i przepadła razem z nim. Światło religii takim blaskiem płonęło w sercach słuchaczy Piotra, że nie wystarczało im, iż raz tylko słyszeli ustny przekaz Bożej nauki. Usilnie więc prosili Marka, autora Ewangelii i towarzysza Piotra, by pozostawił im na piśmie zapis podanej ustnie nauki; i nie przestali prosić, dopóki nie spełnił ich życzenia. W ten sposób przyczynili się do napisania Ewangelii według Marka. Piotr dowiedział się o tym podobno dzięki objawieniu Ducha Świętego.
Cieszyła go ich gorliwość i zgodził się, aby pismo to czytano w Kościołach.
Jako pierwszy po męczeńskiej śmierci Pawła i Piotra biskupem Kościoła rzymskiego został wybrany Linus. Paweł, pisząc z Rzymu do Tymoteusza, wspomina o nim pod koniec swego listu.
Punkty do medytacji
Pytanie o autentyczność dzieła jest pytaniem, które zawsze stawiamy badając starożytne teksty. Kwestia autorstwa, na którą jesteśmy bardzo wyczuleni, w przeszłości była postrzegana zupełnie inaczej. Współcześnie bardzo mocno wiążemy słowa – zwłaszcza pisane – z autorem. Cytujemy zawsze z podaniem autora wypowiedzi, a zasugerowanie, że jakaś wypowiedź jest własna, choć wzięliśmy ją od kogoś innego – takie działanie nazywamy plagiatem – jest poważnym przestępstwem. Starożytność, w której kultura pisna była dopiero „nowinką w powijakach”, rozróżniała wyraźnie autora słów od pisarza. Autor jest autorem myśli, wypowiedzi, informacji, a pisarz po prostu skrybą, który zanotował czy spisał. Dlatego Ewangelia, której autrem jest Marek, była traktowana jako słowa pochodzące od Piotra, o czym świadczy początek tekstu, który dziś czytamy. Osoba spisująca księgę nie uważała się za autora, dlatego mogła zatytułować swoje dzieło: Objawienie Pawła, jeśli naprawdę była przekonana, że księga zawiera wizje ukazane Pawłowi. Ta sytuacja otwierała oczywiście pole do licznych nadużyć: z tego powodu, że dla nikogo nie miało znaczenia, kto napisał księgę, lecz kto jest autorej treści w niej zawartej, podszywano się pod ważne i cenione postaci, cieszące się autrytetem i uznaniem, chcąc zrodzić w czytelniku przekonanie, że autorem tych treści jest na przykład Piotr Apostoł czy Paweł z Tarsu. Dlatego powstało w początkach chrześcijaństwa sporo tekstów przypisywanych Apostołom czy nawet nieżyjącym od wieków Prorokom. Euzebiusz podaje więc prostą zasadę rozeznania, czy tekst naprawdę pochodzi od Pawła lub Piotra: jeśli był czytany od zawsze, ma więcej wiarygodności, lecz jeśli jakiegoś tekstu Piotra nie znali pierwsi biskupi Rzymu, lecz nagle ktoś po 50 latach mówi, że znalazł w Aleksandrii „Kerygmat” Piotra, powinna nam się „zapalić lampka ostrzegawcza”. W taki sposób kształtowało się to, co dziś nazywamy „kanonem ksiąg świętych”, czyli spis ksiąg mających w Kosciele najwyższy autorytet – autorytet księgi natchnionej. Były to teksty, których treść pochodziła od Apostołów lub osób, co do których nie było wątpliwości, że przekazują ich myśli.
W czytanym dziś fragmencie Euzebiusza pojawiają się imiona pierwszych następców Apostoła Piotra w Rzymie, czyli pierwszych biskupów miasta: Linus, Anaklet (krótszą formą tego imienia jest Klet), Kemens…
Jest też mowa o drugim cesarzu, który prześladował chrześcijan. Wszyscy pamiętają o Neronie, osoba znająca świat Ojców powinna też zapamiętać imię Domicjana…














