Strona główna / Czytamy Ojców / Mowa o zburzeniu Rzymu

Mowa o zburzeniu Rzymu

Z początkiem sierpnia w cyklu „Nulla dies sine riga” zaczęliśmy lekturę homilii Augustyna wygłoszonych w kontekście tragicznego wydarzenia: w 410 roku do Rzymu wdarli się Goci pod wodzą Alaryka i złupili miasto (o tym, jak doszło do tego wydarzenia, można poczytać tutaj). Trzy homilie już przeczytaliśmy, ale zawsze można do nich wrócić i odnaleźć je w Bibliotece patrystycznej: Mowa 81, Mowa 105 i Mowa 295. Dziś rozpoczynamy lekturę czwartej i ostatniej mowy, w której pobrzmiewa echo mierzenia się przez biskupa Hippony z poważnymi pytaniami pojawiającymi się w ludzkich sercach wobec tragedii Miasta. Jest to mowa, która w spisach mów Augustyna z Hippony nie posiada numeru, a znana jest pod tytułem: „Mowa o zburzeniu Rzymu”.

Z pism Ojców

Przyjrzyjmy się pierwszemu czytaniu z księgi świętego proroka Daniela. Słyszeliśmy, jak się modlił, i zdumieliśmy się, że wyznawał nie tylko grzechy ludu, lecz także własne. Po tej modlitwie — której słowa ukazywały, że Daniel nie tylko błagał, ale również wyznawał winy — powiedział: „Gdy modliłem się i wyznawałem moje grzechy oraz grzechy mojego ludu przed Panem, moim Bogiem” (Dn 9,20). Któż zatem może twierdzić, że jest bez grzechu, skoro Daniel wyznaje własne grzechy?

Przez Ezechiela powiedziano pewnemu pysznemu człowiekowi: „Czy jesteś mądrzejszy od Daniela?” (Ez 28,3). Bóg umieścił Daniela także wśród trzech świętych mężów, przez których ukazał trzy grupy ludzi, jakie wybawi, gdy na rodzaj ludzki spadnie wielki ucisk. Powiedział, że nikt inny nie zostanie z niego wybawiony, tylko Noe, Daniel i Hiob (por. Ez 14,14). Jest jasne, że — jak już powiedziałem — pod tymi trzema imionami Bóg ukazuje trzy grupy ludzi.

Owi trzej mężowie już zasnęli. Ich duchy są u Boga, a ciała obróciły się w ziemi w proch. Zostali umieszczeni po prawicy Boga i nie obawiają się żadnego ucisku na tym świecie, z którego chcieliby zostać wybawieni. Jak zatem Noe, Daniel i Hiob mieliby zostać wybawieni z tamtego ucisku? Kiedy Ezechiel wypowiadał te słowa, być może tylko Daniel pozostawał jeszcze przy życiu. Noe i Hiob zasnęli dawno temu i przez śmierć dołączyli do swoich przodków. Jak mogli więc zostać wybawieni z nadchodzącego ucisku, skoro dawno już opuścili ciało?

Noe oznacza zatem dobrych przełożonych, którzy kierują Kościołem, tak jak on podczas potopu kierował arką. Daniel oznacza wszystkich świętych żyjących we wstrzemięźliwości, a Hiob — wszystkich ludzi żyjących w małżeństwie i postępujących dobrze. Te trzy grupy ludzi Bóg wybawi z owego ucisku.

Jak wielkie uznanie zyskał Daniel, widać po tym, że zasłużył, by wymieniono go jako jednego z tej trójki. A jednak wyznaje własne grzechy. Skoro Daniel wyznaje swoje grzechy, czyja pycha nie powinna zadrżeć? Czyje nadęcie nie powinno opaść, czyja wyniosłość i zarozumiałość nie powinny zostać powściągnięte? „Kto może chlubić się czystym sercem albo twierdzić, że jest wolny od grzechu?” (Prz 20,9).

Ludzie się dziwią — oby tylko się dziwili, a nie bluźnili — kiedy Bóg upomina rodzaj ludzki i wstrząsa nim razami, które mają go poprawić. Jeszcze przed sądem poddaje ludzi karności; nieraz chłoszcze wszystkich, ponieważ nie chce potem znaleźć nikogo, kogo musiałby potępić. Chłoszcze razem sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Choć zresztą kto jest sprawiedliwy, skoro Daniel wyznaje własne grzechy?

Augustyn z Hippony, Mowa o zburzeniu Rzymu, 1-2

Zostaw odpowiedź