Strona główna / Czytamy Ojców / Ignacy z Antiochii pisze do Efezjan: nie wydaję wam poleceń, jakbym był kimś znaczącym

Ignacy z Antiochii pisze do Efezjan: nie wydaję wam poleceń, jakbym był kimś znaczącym

17 października Kościół wspominał świętego Ignacego Antiocheńskiego, biskupa z czasów ojców apostolskich, który poniósł śmierć męczeńską w Rzymie najprawdopodobniej w roku 107. Więcej na jego temat przeczytacie tutaj. W drodze do stolicy Cesarstwa Ignacy pisał listy do wspólnot Azji Mniejszej: wszystkie te pisma znajdziecie w naszej Bibliotece patrystycznej. W dniach po wspomnieniu wielkiego i sławnego męczeństwa biskupa z Syrii proponujemy lekturę fragmentów jego listów.

Z pism Ojców

Ignacy, zwany również Teoforem, do Kościoła w Efezie w Azji, godnego wszelkiego błogosławieństwa: obdarzonego pełnią błogosławieństwa w wielkości Boga Ojca, przeznaczonego przed wiekami do nieprzemijającej i niezmiennej chwały, zjednoczonego i wybranego dzięki prawdziwej męce Chrystusa, zgodnie z wolą Ojca i Jezusa Chrystusa, naszego Boga (por. Ef 1,3–5).

Życzę wam najobfitszej radości w Jezusie Chrystusie — radości nieskalanej.

Z wdzięcznością wobec Boga poznałem wasze tak umiłowane imię, na które zasłużyliście swoim prawym postępowaniem, wypływającym z wiary i miłości w Chrystusie Jezusie, naszym Zbawicielu. Naśladując Boga, ożywiliście przez Jego krew właściwą wam miłość braterską i w pełni daliście jej wyraz (por. Ef 5,1–2; Dz 20,28).

Usłyszeliście bowiem, że jestem prowadzony w kajdanach z Syrii ze względu na wspólne nam imię i nadzieję oraz że dzięki waszej modlitwie spodziewam się walczyć w Rzymie z dzikimi zwierzętami, aby przez to stać się prawdziwym uczniem. Dlatego pospieszyliście, aby się ze mną zobaczyć.

W osobie waszego biskupa Onezyma, człowieka o niewysłowionej miłości, przyjąłem w imię Boga całą waszą wspólnotę. Proszę, abyście miłowali go zgodnie z wolą Jezusa Chrystusa i wszyscy starali się być do niego podobni. Błogosławiony niech będzie Ten, który obdarzył was, godnych tego daru, takim biskupem.

Co do Burrusa, mojego współsługi i waszego diakona w służbie Bogu, pod każdym względem godnego błogosławieństwa, pragnę, aby pozostał przy mnie ku waszej czci i czci biskupa.

Także Krokos, godny Boga i was, którego przyjąłem jako żywy przykład waszej miłości, pod każdym względem przyniósł mi pokrzepienie. Niech więc Ojciec Jezusa Chrystusa pokrzepi również jego, a wraz z nim Onezyma, Burrusa, Euplusa i Frontona. W ich miłości ujrzałem was wszystkich.

Obym zawsze mógł czerpać z was dobro, jeśli tylko jestem tego godny. Wypada więc na wszelkie sposoby wielbić Jezusa Chrystusa, który was otoczył chwałą. Zjednoczeni w jednym posłuszeństwie, poddani biskupowi i gronu prezbiterów, będziecie pod każdym względem uświęceni.

Nie wydaję wam poleceń, jakbym był kimś znaczącym. Chociaż bowiem noszę kajdany ze względu na imię Chrystusa, nie osiągnąłem jeszcze doskonałości w Jezusie Chrystusie. Dopiero zaczynam być uczniem i przemawiam do was jak do towarzyszy we wspólnej nauce. To ja powinienem otrzymać od was umocnienie przez wiarę, napomnienie, wytrwałość i cierpliwość.

Ponieważ jednak miłość nie pozwala mi milczeć o was, postanowiłem najpierw zachęcić was, abyście zgodnie podążali za zamysłem Boga. Jezus Chrystus, nasze nieodłączne życie, wyraża bowiem zamysł Ojca. Podobnie biskupi ustanowieni aż po krańce ziemi pozostają w zgodzie z zamysłem Jezusa Chrystusa.

Powinniście więc pozostawać w zgodzie z wolą biskupa, co zresztą czynicie. Wasze bowiem godne czci grono prezbiterów, godne Boga, jest tak zestrojone z biskupem jak struny z lirą. Dlatego w waszej zgodzie i harmonijnej miłości rozbrzmiewa pieśń ku czci Jezusa Chrystusa.

Niech każdy z was włączy się do tego chóru. Żyjąc w zgodzie i otrzymując w jedności ton od Boga, śpiewajcie jednym głosem przez Jezusa Chrystusa Ojcu. Wtedy was usłyszy i po waszych dobrych czynach rozpozna, że jesteście członkami Jego Syna (por. Ef 5,19.30).

Dobrze więc, abyście trwali w nieskalanej jedności, bo dzięki temu zawsze będziecie mieli udział w Bogu.

Skoro ja w tak krótkim czasie nawiązałem z waszym biskupem więź nie tylko ludzką, lecz duchową, o ileż bardziej uważam za szczęśliwych was, tak ściśle z nim zjednoczonych — jak Kościół z Jezusem Chrystusem, a Jezus Chrystus z Ojcem. W ten sposób wszystko współbrzmi w jedności.

Niech nikt się nie łudzi: kto pozostaje poza wspólnotą ołtarza, pozbawia się chleba Boga. Jeśli bowiem modlitwa jednego czy dwóch ludzi ma tak wielką moc, o ileż większą ma modlitwa biskupa i całego Kościoła! (por. Mt 18,19–20).

Kto więc nie przychodzi na wspólne zgromadzenie, już przez to unosi się pychą i sam odłącza się od wspólnoty. Napisano bowiem: „Bóg sprzeciwia się pysznym” (Prz 3,34; Jk 4,6; 1 P 5,5). Starajmy się zatem nie sprzeciwiać biskupowi, abyśmy pozostawali posłuszni Bogu.

Im bardziej ktoś widzi, że biskup zachowuje milczenie, tym większy niech okazuje mu szacunek. Każdego bowiem, kogo gospodarz posyła do zarządzania swoim domem, powinniśmy przyjmować tak, jak samego posyłającego (por. Mt 10,40; J 13,20). Jasne jest więc, że na biskupa należy patrzeć jak na samego Pana.

Sam Onezym bardzo wychwala wasz zgodny z wolą Boga porządek: wszyscy żyjecie według prawdy i nie zagnieździła się wśród was żadna błędna nauka. Nie słuchacie też nikogo poza tym, kto zgodnie z prawdą mówi o Jezusie Chrystusie.

Niektórzy bowiem podstępnie posługują się imieniem Chrystusa, a postępują w sposób niegodny Boga. Powinniście unikać ich jak dzikich zwierząt. Są to wściekłe psy, które gryzą znienacka. Strzeżcie się ich, bo trudno ich uleczyć.

Jeden jest Lekarz: cielesny i duchowy, zrodzony i niezrodzony, Bóg, który stał się człowiekiem, prawdziwe życie pośród śmierci, pochodzący z Maryi i z Boga, najpierw podlegający cierpieniu, a potem już mu niepodlegający — Jezus Chrystus, nasz Pan.

Ignacy z Antiochii, List do Efezjan, 1-7

Zostaw odpowiedź