Dziś sięgamy po ostatni, dziesiąty fragment Mowy 105 Augustyna z Hippony wygłoszonej w kontekście zburzenia Rzymu oraz pytania o odpowiedzialność chrześcijaństwa za tę klęskę wiecznego miasta. Co jeszcze ma do powiedzenia święty Augustyn?
Z pism Ojców
Nie jest również prawdą to, co mówią, że Rzym został zdobyty i dotknięty klęską natychmiast po obaleniu jego bogów. To po prostu nieprawda. Posągi zostały zniszczone już wcześniej, a potem właśnie Goci pod wodzą Radagajsa zostali pokonani. Pamiętajcie o tym, bracia, pamiętajcie! Nie było to dawno temu, minęło zaledwie kilka lat. Przypomnijcie sobie. Kiedy w Rzymie obalono już wszystkie posągi bogów, Radagajs, król Gotów, nadciągnął z ogromnym wojskiem, znacznie liczniejszym niż wojsko Alaryka. Radagajs był poganinem i codziennie składał ofiary Jowiszowi. Wszędzie rozchodziły się wieści, że nie przestaje składać ofiar.
Wtedy wszyscy oni mówili: „Oto my nie składamy ofiar, a on je składa. My, którym nie wolno składać ofiar, zostaniemy pokonani przez tego, który je składa”. Bóg jednak chciał pokazać, że ani doczesne bezpieczeństwo, ani ziemskie królestwa nie zależą od takich ofiar. Dlatego Radagajs, z pomocą Pana, został w niezwykły sposób pokonany.
Później przybyli Goci, którzy nie składali ofiar. Chociaż nie byli katolikami w swojej wierze chrześcijańskiej, byli jednak wrogami bożków. Przybyli jako przeciwnicy bałwochwalstwa — i to oni zdobyli Rzym. Pokonali tych, którzy pokładali ufność w bożkach, szukali bogów, których posągi już zniszczono, i nadal pragnęli składać im ofiary. Byli tam jednak również nasi bracia i oni także doznali cierpienia. Wiedzieli jednak, jak powiedzieć: „Będę błogosławił Pana w każdym czasie” (Ps 34[33],2). Doznali cierpienia w ziemskim królestwie, ale nie utracili królestwa niebieskiego. Co więcej, dzięki doświadczeniu utrapień stali się lepiej przygotowani do jego osiągnięcia. Jeśli zaś pośród tych cierpień nie bluźnili Bogu, wyszli z pieca próby niczym nienaruszone naczynia, napełnione błogosławieństwem Pana.
A ci bluźniercy, którzy zabiegają o rzeczy ziemskie, pragną rzeczy ziemskich i w rzeczach ziemskich pokładają swoją nadzieję — kiedy w końcu, czy tego chcą, czy nie, wszystko to utracą, czego będą się trzymać? Gdzie pozostaną? Na zewnątrz — nic. Wewnątrz — nic. Pusta skrzynia, a jeszcze bardziej puste sumienie. Gdzie znajdą odpoczynek? Gdzie zbawienie? Gdzie nadzieję? Niech więc przyjdą. Niech przestaną bluźnić i nauczą się oddawać cześć Bogu. Niech kwoka pożre żądlące skorpiony i przemieni je w swoje własne ciało. Niech ćwiczą się na ziemi, aby w niebie otrzymać koronę.
Augustyn z Hippony, Mowa 105, 10
Punkty do medytacji
Nie jest łatwo interpretować wydarzenia, które się dokonują w naszym świecie, wskazując na winnych i odpowiedzialnych zwłaszcza za te, które uważamy za porażkę czy nieszczęście. Zarzut pogan, że to brak kultu bogów doprowadził do klęski 410 roku, Augustyn łatwo oddala przypomnieniem, że kultu tego już nie było w Rzymie, gdy zagrożony był atakiem Radagajsa. Augustyn, choć sam był Rzymianinem do szpiku kości potrafi spojrzeć na swoją ziemską ojczyznę z dystansem, a wiara chrześcijańska, którą wyznaje, prowadzi go do ufnego patrzenia w przyszłość, która będzie musiała się nieustannie na nowo kształtować w świetle nauki Chrystusa.








