Strona główna / Czytamy Ojców / Nie traćmy ducha: w górę serca

Nie traćmy ducha: w górę serca

W poprzednim fragmencie Augustyn sięgał nie tylko do świętych pism, ale także do literatury stanowiącej dziedzictwo kulturowe Rzymu, który zdobyty przez Gotów i splądrowany zdawał się chylić ku upadkowi, żeby przekonać słuchaczy o tym, że ginące potęgi i królestwa stanowią naturalny element historii. Dziś sięgamy po kolejny fragment Mowy 105 biskupa z Hippony.

Z pism Ojców

Nie traćmy więc ducha, bracia. Wszystkie ziemskie królestwa kiedyś się skończą. Czy ich kres następuje właśnie teraz — Bóg wie. Być może jeszcze nie. I może z powodu jakiejś naszej słabości, litości czy też nędzy pragniemy, aby jeszcze nie nadszedł. Czy jednak z tego powodu miałby nigdy nie nadejść? Złóżcie nadzieję w Bogu, pragnijcie rzeczy wiecznych, oczekujcie rzeczy wiecznych. Jesteście chrześcijanami, bracia; jesteśmy chrześcijanami. Chrystus nie zstąpił w ciało po to, aby zaznawać rozkoszy. Raczej znośmy rzeczy doczesne, niż je miłujmy. Zguba, jaką niosą przeciwności, jest oczywista, lecz zwodnicze pochlebstwo pomyślności pozostaje ukryte. Lękaj się morza nawet wtedy, gdy panuje na nim cisza. Nie bez powodu słyszymy: „W górę serca!” (Sursum corda; por. Kol 3,1–2). Dlaczego przywiązujemy serce do ziemi, skoro widzimy, że ziemia się rozpada?

My możemy jedynie zachęcać was, abyście wiedzieli, co mówić i jak odpowiadać tym, którzy szydzą z waszej nadziei i bluźnią imieniu chrześcijańskiemu. Nie pozwólcie, aby ktokolwiek swoim szemraniem odwrócił was od oczekiwania rzeczy przyszłych. Wszyscy, którzy z powodu obecnych nieszczęść bluźnią naszemu Chrystusowi, są ogonem skorpiona. My zaś złóżmy nasze jajko pod skrzydłami owej ewangelicznej kwoki, która woła: „Jeruzalem, Jeruzalem” — do owego niewiernego i zgubionego miasta — „ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak kwoka gromadzi swoje pisklęta, a nie chcieliście!” (por. Mt 23,37; Łk 13,34). Oby do nas nie zostały skierowane słowa: „Ile razy chciałem, a nie chcieliście!” (por. Mt 23,37). Tą kwoką jest bowiem Boża Mądrość. Przyjęła jednak ciało, aby stać się bliska swoim pisklętom. Spójrzcie na kwokę: nastroszone pióra, opuszczone skrzydła, głos słaby i drżący; wyczerpana, zmęczona i bezsilna — w ten sposób dostosowuje się do swoich maleństw. Złóżmy więc nasze jajko, to znaczy naszą nadzieję, pod skrzydłami tej kwoki.

Augustyn z Hippony, Mowa 105,8

Punkty do medytacji

Słowa Augustyna idą wbrew ludzkim odczuciom. Podczas gdy wieść o upadku Rzymu i przybycie do Hippony uchodźców ze zniszczonej stolicy budziły myśli ponure i popychały do załamywania rąk i narzekania, biskup zapatrzony w Boży plan wzywa wiernych do zachowania odwagi, do zachowania siły i nadziei, że mimo wszystko historia toczy się ku rzeczom wielkim i pięknym. Wraca do wcześniejszego obrazu nadziei jako jajka, które symbolizuje obecność tego, co jeszcze nieobecne. Takie myślenie mamy przyjmować od Ojców Kościoła także w naszej trudnej historii.

Zostaw odpowiedź