Strona główna / Czytamy Ojców / O mieście stanowią nie mury, lecz mieszkańcy

O mieście stanowią nie mury, lecz mieszkańcy

W 410 roku do Rzymu wdarli się Goci pod wodzą Alaryka i złupili miasto (o tym, jak doszło do tego wydarzenia, można poczytać tutaj). Wśród zachowanych mów Augustyna z Hippony wyróżnia się cztery, w których pobrzmiewa echo tragicznych skutków tego wydarzenia. Trzy homilie już przeczytaliśmy, ale zawsze można do nich wrócić i odnaleźć je w Bibliotece patrystycznej: Mowa 81, Mowa 105 i Mowa 295. Fragment po fragmencie czytamy czwartą homilię zachowaną pod tytułem „Mowa o zburzeniu Rzymu”.

Z pism Ojców

W Rzymie było pięćdziesięciu sprawiedliwych. Co więcej, jeśli przyjąć ludzką miarę, były ich tysiące. Jeśli jednak zastosować miarę doskonałości, nie znalazłby się tam ani jeden sprawiedliwy. Kto odważyłby się nazwać siebie sprawiedliwym, usłyszałby od Prawdy: „Czy jesteś mądrzejszy od Daniela?” (Ez 28,3). Posłuchaj więc, jak Daniel wyznaje własne grzechy (por. Dn 9,20). Czy może kłamał, kiedy je wyznawał? Wtedy popełniłby grzech właśnie przez to, że kłamał Bogu o swoich grzechach.

Niektórzy ludzie próbują jednak dowodzić, że nawet człowiek sprawiedliwy powinien mówić Bogu: „Jestem grzesznikiem”. Choćby wiedział, że nie ma żadnego grzechu, powinien mówić: „Mam grzech”. Dziwi mnie, że ktoś mógłby uznać taką radę za rozsądną. Kto sprawił, że jesteś bez grzechu? Jeśli rzeczywiście nie masz żadnego grzechu, czy to nie Bóg uzdrowił twoją duszę? O ile naprawdę nie masz grzechu. Przyjrzyj się bowiem sobie, a znajdziesz raczej wiele grzechów niż jeden.

Załóżmy jednak, że nie masz żadnego grzechu. Czy nie jest to dobrodziejstwem Tego, któremu powiedziałeś: „Rzekłem: Panie, zmiłuj się nade mną, uzdrów moją duszę, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie” (Ps 41,5 [40,5 Wlg])? Jeśli twoja dusza jest wolna od grzechu, została całkowicie uzdrowiona. Jeśli zaś została całkowicie uzdrowiona, dlaczego okazujesz niewdzięczność lekarzowi, mówiąc, że wciąż masz ranę, skoro On już w pełni przywrócił ci zdrowie?

Gdybyś pokazał lekarzowi chore albo zranione ciało i poprosił go o leczenie, a on przywróciłby ci pełne zdrowie, ty zaś nadal mówiłbyś, że nie jesteś zdrowy — czy nie okazałbyś się wobec niego niewdzięczny i obraźliwy? Podobnie Bóg cię uzdrowił, a ty nadal ośmielasz się mówić: „Mam ranę”? Czy nie boisz się, że odpowie: „A więc nic nie zrobiłem albo wszystko, co zrobiłem, poszło na marne? Nie otrzymuję zapłaty ani nie zasługuję na pochwałę”? Niech Bóg oddali od nas takie szaleństwo i takie puste rozumowanie. Niech człowiek mówi: „Jestem grzesznikiem”, ponieważ nim jest. Niech mówi: „Mam grzech”, ponieważ go ma. Gdyby go bowiem nie miał, byłby mądrzejszy od Daniela.

Zakończmy więc wreszcie, bracia moi, tę kwestię. Jeśli sprawiedliwymi nazywamy ludzi według pewnej ludzkiej miary, ze względu na ich nienaganne życie pośród innych, to w Rzymie było wielu takich ludzi. Bóg oszczędził miasto ze względu na nich i wielu ocalało. Lecz także tym, którzy umarli, Bóg okazał łaskę. Jeśli umarli, prowadząc dobre życie, w prawdziwej sprawiedliwości i wierze, czyż nie uniknęli dalszych ludzkich niedoli i nie dotarli do odpoczynku u Boga?

Umarli po doznaniu cierpień, podobnie jak tamten ubogi leżący przed bramą bogacza. „Ale cierpieli głód”. On także go cierpiał. „Odnieśli rany”. On również był poraniony; być może ich rany lizało mniej psów. „Umarli”. On także umarł. Posłuchaj jednak, jaki był jego kres: „Umarł ów ubogi i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama” (Łk 16,22).

Obyśmy mogli zobaczyć dusze świętych, którzy zginęli podczas tamtej wojny! Wtedy zobaczylibyście, jak Bóg oszczędził miasto. Tysiące świętych odpoczywają bowiem w pokoju, radują się i mówią do Boga: „Dziękujemy Ci, Panie, że uwolniłeś nas od udręk ciała i zgubnych cierpień. Dziękujemy Ci, bo nie boimy się już ani barbarzyńców, ani diabła. Nie lękamy się głodu na ziemi, wroga, prześladowcy ani ciemięzcy. Dla ziemi umarliśmy, lecz u Ciebie, Boże, nie umrzemy — dzięki Twojemu darowi, a nie naszym zasługom”.

Cóż to za miasto, którego pokorni mieszkańcy tak mówią! Czy sądzicie, bracia, że o mieście stanowią mury, a nie obywatele? Gdyby Bóg powiedział mieszkańcom Sodomy: „Uciekajcie, bo spalę to miejsce”, a oni uciekliby i ogień z nieba zniszczyłby tylko mury i zabudowania, czy nie uznalibyśmy, że okazano im wielką łaskę? Czy Bóg nie oszczędziłby miasta, skoro jego mieszkańcy przenieśliby się gdzie indziej i uniknęli zagłady w ogniu?

Augustyn z Hippony, Mowa o zburzeniu Rzymu, 5-6

Zostaw odpowiedź