29 sierpnia Kościół obchodzi jako wspomnienie obowiązkowe męczeństwo Jana Chrzciciela. Przy okazji głoszenia homilii w ten dzień święty Augustyn wygłosił ważną naukę o składaniu – czy raczej o nieskładaniu przysięgi. Zachęcamy do lektury dzisiaj tej homilii.
Z pism Ojców
Kiedy czytano świętą Ewangelię, przed naszymi oczami ukazał się okrutny widok: głowa świętego Jana na półmisku — straszliwy dar okrucieństwa, złożony z powodu nienawiści do prawdy. Dziewczyna tańczy, a matka pała okrucieństwem. Wśród ucztowania i rozwiązłości biesiadników lekkomyślnie składa się przysięgę, a potem bezbożnie spełnia to, co zostało zaprzysiężone.
Spotkało Jana to, co sam wcześniej zapowiedział. O Panu Jezusie Chrystusie powiedział bowiem: „Trzeba, aby On wzrastał, a ja żebym się umniejszał” (J 3,30). Ten został umniejszony przez ścięcie głowy, tamten wzrósł na krzyżu.
Prawda zrodziła nienawiść. Nie można było spokojnie znieść tego, przed czym przestrzegał święty mąż Boży, choć przecież upominając ich w ten sposób, szukał ich zbawienia. Odpłacili mu złem za dobro. Cóż bowiem mógł mówić, jeśli nie to, czym był napełniony? I cóż oni mogli mu odpowiedzieć, jeśli nie tym, czym sami byli napełnieni? On zasiał pszenicę, lecz znalazł ciernie. Mówił do króla: „Nie wolno ci mieć żony twego brata” (Mk 6,18; por. Mt 14,4). Króla bowiem pokonywała żądza: zatrzymał przy sobie niedozwoloną mu żonę własnego brata. A jednak ulegał jej w taki sposób, że nie zwrócił swego okrucieństwa przeciw Janowi. Szanował tego, od którego słyszał prawdę (por. Mk 6,20). Lecz owa odrażająca kobieta poczęła nienawiść, aby wydać ją na świat, gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Kiedy zaś zaczęła rodzić, zrodziła córkę — córkę tańczącą (por. Mt 14,6; Mk 6,22). A ów król, który miał przy sobie świętego Jana i który ze względu na Pana odczuwał przed nim lęk, choć nie był mu posłuszny, gdy zażądano od niego głowy Jana na półmisku, zasmucił się (Mt 14,9; Mk 6,26). Jednak ze względu na przysięgę i współbiesiadników posłał kata i spełnił to, co przysiągł (Mt 14,9–10; Mk 6,26–28).
Miejsce to, najdrożsi, skłania nas, abyśmy ze względu na wasze życie i obyczaje powiedzieli wam coś o przysiędze. Fałszywa przysięga nie jest lekkim grzechem. Co więcej, złożenie fałszywej przysięgi jest grzechem tak wielkim, że właśnie z powodu winy związanej z krzywoprzysięstwem Pan zakazał wszelkiego przysięgania. Powiada bowiem: „Powiedziano: Nie będziesz krzywoprzysięgał, lecz dotrzymasz Panu swoich przysiąg. Ja zaś wam mówię: nie przysięgajcie wcale — ani na niebo, ponieważ jest tronem Boga, ani na ziemię, ponieważ jest podnóżkiem Jego stóp; ani nie składajcie żadnej innej przysięgi. Nie przysięgaj też na swoją głowę, ponieważ nie możesz uczynić jednego włosa białym albo czarnym. Niech natomiast w waszych ustach będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,33–37).
Tymczasem w Piśmie Świętym znajdujemy, że sam Pan złożył przysięgę, kiedy Abraham okazał Mu posłuszeństwo aż do gotowości złożenia w ofierze umiłowanego syna. Anioł przemówił do niego z nieba, mówiąc: „Przysięgam na samego siebie — mówi Pan — ponieważ usłuchałeś mojego głosu i ze względu na Mnie nie oszczędziłeś swego umiłowanego syna, będę ci błogosławił i rozmnożę twoje potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad morzem, a w twoim potomstwie będą błogosławione wszystkie narody” (Rdz 22,16–18). To, że — jak widzicie — chrześcijanie napełniają cały świat, ukazuje spełnienie prawdziwej przysięgi Boga. Podobnie w Psalmach zostało proroczo powiedziane o Panu Jezusie Chrystusie: „Pan przysiągł i nie będzie tego żałował: Ty jesteś kapłanem na wieki według porządku Melchizedeka” (Ps 110[109],4).
Ci, którzy znają Pisma, wiedzą, co przyniósł Melchizedek, kapłan Boga Najwyższego, kiedy błogosławił Abrahamowi (por. Rdz 14,18–20). Nie powinniśmy o tym teraz wspominać ze względu na katechumenów. Wierni jednak rozpoznają, w jaki sposób zostało wcześniej zapowiedziane to, czego spełnienie obecnie oglądamy.
A skąd się to bierze? Ponieważ Pan przysiągł. I „Pan przysiągł i nie będzie tego żałował” (Ps 110[109],4) — nie tak jak Herod, który żałował, że złożył przysięgę (por. Mt 14,9; Mk 6,26).
Skoro więc Pan przysięgał, dlaczego Pan Chrystus zabronił swoim uczniom przysięgać? Powiem wam dlaczego. Nie jest grzechem przysięgać zgodnie z prawdą. Ponieważ jednak wielkim grzechem jest przysięgać fałszywie, ten, kto w ogóle nie przysięga, jest daleko od grzechu krzywoprzysięstwa; kto zaś przysięga — nawet zgodnie z prawdą — zbliża się do fałszywej przysięgi. Pan zatem, zakazując ci przysięgać (por. Mt 5,33–37), nie chciał, abyś chodził nad samym brzegiem, żeby twoja stopa nie poślizgnęła się na wąskiej ścieżce i żebyś nie upadł.
„Ale Pan przysięgał” — powiadasz. Bezpiecznie może przysięgać Ten, który nie potrafi kłamać (por. Tt 1,2; Hbr 6,18). Niech cię zatem nie niepokoi, że Pan przysięgał. Być może bowiem przysięgać powinien jedynie Bóg. Ty bowiem, kiedy przysięgasz, co czynisz? Przywołujesz Boga na świadka. Ty przywołujesz Jego, On zaś — samego siebie (por. Rdz 22,16; Hbr 6,13). Ty jednak jesteś człowiekiem i ponieważ w wielu sprawach się mylisz, często przywołujesz Prawdę na świadka swojego fałszu. Niekiedy człowiek dopuszcza się krzywoprzysięstwa nawet nieświadomie, kiedy uważa za prawdziwe to, na co przysięga. Nie jest to wprawdzie grzech tak wielki jak grzech tego, kto wie, że coś jest fałszem, a mimo to na to przysięga. O ileż lepiej postępuje i jak daleko pozostaje od tego ciężkiego grzechu ten, kto słucha Pana Chrystusa i nie przysięga! (por. Mt 5,34–37).
Wiem, że trudno wam zerwać z tym przyzwyczajeniem. Ale i mnie trudno było zerwać z moim. Z bojaźni Bożej usunąłem przysięganie z moich ust. Oto żyję pośród was: czy ktokolwiek z was słyszał mnie kiedyś przysięgającego?
Czyż wcześniej nie miałem zwyczaju przysięgać każdego dnia? Kiedy jednak przeczytałem [słowa Pana] i ogarnęła mnie bojaźń (por. Mt 5,34–37), zacząłem walczyć z własnym przyzwyczajeniem, a podczas tej walki wzywałem Pana na pomoc. Pan udzielił mi pomocy, abym nie przysięgał. Teraz nic nie jest dla mnie łatwiejsze niż nie przysięgać. Dlatego właśnie przypomniałem o tym waszej Miłości, abyście nie mówili: „Któż potrafi?”
O, gdyby tylko lękano się Boga! O, gdyby drżano przed krzywoprzysięstwem! Wtedy język zostaje poskromiony, prawda zachowana, a przysięganie usunięte.
Augustyn z Hippony, Mowa 307
Punkty do medytacji
Zwróć uwagę na świadectwo „tajemnicy wiary”, do której dostęp udzielany jest ludziom dopiero po chrzcie, gdy Augustyn ze względu na katechumentów słuchających jego kazania powstrzymuje się przed opowiedzeniem o tym, co dokonuje się na Eucharystii. Nie wprowadza ich jeszcze w misteria i w obrzędy, gdyż żeby je dobrze sprawować należy najpierw ukształtować przez naukę swój sposób myślenia. Dlatego więcej czasu poświęca na konkretną naukę rezygnacji z przysięgania ukazując głębokie motywy rezygnacji z nawyku, który winien zniknąć z naszego życia wraz z pojawieniem się wiary w Chrystusa.








