W 410 roku do Rzymu wdarli się Goci pod wodzą Alaryka i złupili miasto (o tym, jak doszło do tego wydarzenia, można poczytać tutaj). Wśród zachowanych mów Augustyna z Hippony wyróżnia się cztery, w których pobrzmiewa echo tragicznych skutków tego wydarzenia. Trzy homilie już przeczytaliśmy, ale zawsze można do nich wrócić i odnaleźć je w Bibliotece patrystycznej: Mowa 81, Mowa 105 i Mowa 295. Dziś kończymy lekturę czwartej homilii zachowanej pod tytułem „Mowa o zburzeniu Rzymu”.
Z pism Ojców
nie należy wątpić, że Bóg oszczędził również mieszkańców Rzymu. Wielu z nich opuściło miasto, zanim podpalili je wrogowie. Odeszli ci, którzy uciekli, a także ci, którzy wcześniej opuścili swoje ciała. Wielu spośród tych, którzy pozostali, zdołało się ukryć, wielu zaś ocalało w miejscach świętych. Rzym został więc raczej skarcony ręką Boga, który poprawia, niż zniszczony. Stało się z nim jak ze sługą, który zna wolę swego pana, a postępuje tak, że zasługuje na karę: otrzyma wiele razów (por. Łk 12,47).
Oby stało się to dla nas przestrogą. Oby świat, spragniony złych pożądań i pragnący zgubnych przyjemności, dał się raczej powściągnąć, gdy Pan ukazuje, jak nietrwałe i przemijające są wszystkie próżności oraz złudzenia tego świata. Niech nie szemrze przeciw Panu, kiedy dosięgają go zasłużone razy.
Na klepisku wszystkich dosięga ten sam cep: słoma zostaje połamana, a ziarno oczyszczone. W piecu złotnika wszystko przechodzi przez ten sam ogień: plewy obracają się w popiół, a złoto uwalnia się od zanieczyszczeń. Tak samo Rzym doświadczył jednego utrapienia. Człowiek pobożny został w nim wyzwolony albo poprawiony; bezbożny zaś poniósł wyrok — czy to odszedł z tego życia, aby ponieść sprawiedliwą karę, czy pozostał tutaj, by tym ciężej się obciążyć bluźnierstwem. Może też Bóg, w swoim niewysłowionym miłosierdziu, zachował na czas pokuty tych, o których wiedział, że mogą dostąpić zbawienia.
Niech więc nie gorszy nas cierpienie ludzi pobożnych: jest ono próbą. Dlaczego mielibyśmy się przerażać, gdy widzimy, jak człowiek sprawiedliwy doznaje na ziemi niezasłużonych i ciężkich cierpień, a zapominamy o tym, co wycierpiał Sprawiedliwy nad sprawiedliwymi i Święty nad świętymi? To, co wycierpiało całe miasto, wycierpiał jeden człowiek. Spójrzcie jednak, kto to był: „Król królów i Pan panów” (1 Tm 6,15; por. Ap 17,14). Został pojmany, związany, ubiczowany, wystawiony na wszelkie zniewagi, zawieszony na drzewie, ukrzyżowany i zabity.
Połóż na jednej szali Rzym, a na drugiej Chrystusa. Połóż na jednej szali całą ziemię, a na drugiej Chrystusa. Połóż na jednej szali niebo i ziemię, a na drugiej Chrystusa. Żadnego stworzenia nie można zważyć razem ze Stwórcą; żadnego dzieła nie można porównać z jego Twórcą. „Wszystko przez Niego się stało, a bez Niego nic się nie stało” (J 1,3). A jednak został wydany prześladowcom.
Znośmy więc to, co Bóg zechce, abyśmy znieśli. Posłał swego Syna, by nas uleczyć i uzdrowić; wie też, niczym lekarz, jaki ból może nam przynieść pożytek. Napisano przecież: „Cierpliwość niech prowadzi do dzieła doskonałego” (Jk 1,4). Jakież jednak zadanie miałaby cierpliwość, gdybyśmy nie doświadczali żadnych przeciwności? Dlaczego więc odmawiamy znoszenia doczesnego zła? Czyżbyśmy bali się osiągnąć doskonałość?
Módlmy się jednak i wzdychajmy do Pana, aby spełniły się wobec nas słowa Apostoła: „Bóg jest wierny i nie pozwoli, abyście byli kuszeni ponad siły, lecz wraz z pokusą da też wyjście z niej, abyście mogli ją przetrwać” (1 Kor 10,13).
Augustyn z Hippony, Mowa o zburzeniu Rzymu, 8














