W 410 roku do Rzymu wdarli się Goci pod wodzą Alaryka i złupili miasto (o tym, jak doszło do tego wydarzenia, można poczytać tutaj). Wśród zachowanych mów Augustyna z Hippony wyróżnia się cztery, w których pobrzmiewa echo tragicznych skutków tego wydarzenia. Trzy homilie już przeczytaliśmy, ale zawsze można do nich wrócić i odnaleźć je w Bibliotece patrystycznej: Mowa 81, Mowa 105 i Mowa 295. Fragment po fragmencie czytamy czwartą homilię zachowaną pod tytułem „Mowa o zburzeniu Rzymu”.
Z pism Ojców
Pomyśl o wszelkich możliwych torturach, wyobraź sobie każdą ludzką karę. Porównaj je z Gehenną, a wszystko, co cierpisz, okaże się lekkie. Tu cierpienie jest doczesne; tam i ten, kto zadaje mękę, i ten, kto jej doznaje, trwają wiecznie.
Czy ci, którzy cierpieli podczas spustoszenia Rzymu, cierpią nadal? Ów bogacz natomiast wciąż cierpi w otchłani (por. Łk 16,19–24). Płonął, płonie i będzie płonąć. Stanie przed sądem i odzyska ciało — nie dla swego dobra, lecz dla poniesienia kary. Jeśli boimy się Boga, bójmy się takich cierpień.
Cokolwiek człowiek wycierpi tutaj, jeśli dzięki temu się poprawi, służy to jego uzdrowieniu. Jeśli nawet wtedy się nie poprawi, czeka go podwójny wyrok: tu poniesie karę doczesną, a tam doświadczy wiecznej.
Mówię wam, umiłowani bracia: wychwalamy przecież świętych męczenników, sławimy ich i podziwiamy. Pobożnie obchodzimy dni ich pamięci, czcimy ich zasługi i — jeśli możemy — naśladujemy ich. Chwała męczenników jest bez wątpienia wielka, lecz nie wiem, czy chwała świętego Hioba była mniejsza. A przecież nikt nie mówił mu: „Złóż kadzidło bożkom, ofiaruj obcym bogom albo wyprzyj się Chrystusa”. Mówiono mu jednak: „Bluźnij Bogu”.
Nie obiecywano mu przy tym: „Jeśli będziesz bluźnił, ustąpi rozkład twego ciała i odzyskasz zdrowie”. Jego nierozumna, niemądra żona mówiła jedynie: „Jeśli będziesz bluźnił, umrzesz, a śmierć uwolni cię od męczarni”. Jak gdyby bluźniercy po śmierci nie czekał wieczny ból! Nierozumna kobieta wzdrygała się przed udręką obecnego rozkładu, a wcale nie myślała o wiecznym ogniu. Hiob znosił obecne cierpienia, aby nie popaść w przyszłe. Strzegł serca przed złą myślą, a języka przed przekleństwem. Zachował duszę nieskażoną, choć jego ciało gniło. Widział, czego uniknie w przyszłości, i dlatego znosił to, czego doświadczał teraz.
Podobnie każdy chrześcijanin, gdy doświadcza fizycznego cierpienia, niech pomyśli o Gehennie. Wówczas zobaczy, jak lekkie jest to, co cierpi. Niech nie szemrze przeciw Bogu i nie mówi: „Boże, co Ci zrobiłem? Dlaczego to cierpię?”. Niech raczej powie za świętym Hiobem: „Zbadałeś wszystkie moje grzechy i zamknąłeś je jakby w worku” (por. Hi 14,16–17). Hiob nie śmiał twierdzić, że jest bez grzechu, choć cierpiał nie po to, by zostać ukaranym, lecz by zostać poddanym próbie. Niech każdy człowiek mówi tak, gdy cierpi.
Augustyn z Hippony, Mowa o zburzeniu Rzymu, 4














