Strona główna / Liturgia z Ojcami / Można powstać nawet z największej otchłani

Można powstać nawet z największej otchłani

Kolejna niedziela zwykła przeżywana podczas liturgicznego zgromadzenia Kościoła zaprasza nas do zatrzymania się przy przypowieści Jezusa o dwóch synach, do których ojciec skierował prośbę: „idź, pracuj w winnicy” oraz przy ostrych słowach Pana skierowanych do faryzeuszy: „celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (Mt 21,28-32). Zachęcamy do lektury fragmentu homilii Jana Chryzostoma wygłoszonego na temat tej perykopy. Całość homili jest dostępna w Bibliotece patrystycznej.

Z pism Ojców

Potem Chrystus powiedział: „Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego: «Synu, idź dzisiaj pracować w winnicy». Ten odpowiedział: «Nie chcę», lecz później opamiętał się i poszedł. Ojciec zwrócił się tak samo do drugiego. Ten odpowiedział: «Idę, panie», ale nie poszedł. Który z nich spełnił wolę ojca?”. Odpowiedzieli: „Pierwszy” (por. Mt 21,28–31).

Ponownie więc Chrystus przekonuje ich za pomocą przypowieści. Ukazuje ich nierozumny upór, a zarazem posłuszeństwo tych, których oni całkowicie potępiali. Dwaj synowie przedstawiają bowiem to, co wydarzyło się wśród pogan i Żydów. Poganie wcześniej nie zobowiązali się do posłuszeństwa i nie słuchali Prawa, lecz swoimi czynami okazali posłuszeństwo. Żydzi natomiast powiedzieli: „Uczynimy wszystko, co Pan powiedział, i będziemy Go słuchać” (por. Wj 24,7), lecz czynami okazali się nieposłuszni.

Aby nie sądzili, że samo posiadanie Prawa przyniesie im korzyść, Chrystus pokazuje, że właśnie ono staje się podstawą ich oskarżenia. Podobnie mówi Paweł: „Nie ci, którzy przysłuchują się Prawu, są sprawiedliwi wobec Boga, lecz ci, którzy Prawo wypełniają, zostaną usprawiedliwieni” (Rz 2,13).

Chrystus chciał, aby sami wydali na siebie wyrok. Dlatego skłonił ich do udzielenia odpowiedzi — tak samo uczyni w następnej przypowieści o winnicy (por. Mt 21,33–41).

Aby skłonić ich do wydania wyroku na samych siebie, Chrystus przedstawił sprawę tak, jakby dotyczyła kogoś innego. Nie chcieli bowiem wprost przyznać się do winy, więc za pomocą przypowieści doprowadził ich do wypowiedzenia sądu, którego oczekiwał.

Gdy nie rozumiejąc Jego słów, wydali już wyrok, odsłonił ukryty sens przypowieści: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa Bożego. Jan przyszedł bowiem do was drogą sprawiedliwości, a nie uwierzyliście mu. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy natomiast, choć na to patrzyliście, nawet później się nie opamiętaliście, aby mu uwierzyć” (por. Mt 21,31–32).

Gdyby powiedział po prostu: „Nierządnice wchodzą przed wami”, uznaliby te słowa za obrazę. Wypowiedział je jednak dopiero po tym, jak sami rozstrzygnęli przypowieść. Dzięki temu nie brzmiały jak niesprawiedliwy zarzut. Następnie wyjaśnił ich winę.

Na czym ona polegała? „Jan przyszedł do was” — mówi Chrystus — nie do tamtych. I nie tylko przyszedł, lecz przyszedł „drogą sprawiedliwości” (Mt 21,32). Nie możecie więc zarzucić mu niedbalstwa ani tego, że jego nauczanie było bez pożytku. Prowadził nienaganne życie i z wielką troską zwracał się do was, a wy go nie posłuchaliście.

Do tego dochodzi kolejny zarzut: celnicy go posłuchali. I jeszcze następny: nawet po ich przykładzie wy się nie nawróciliście. Powinniście byli uwierzyć przed nimi; skoro jednak nie uczyniliście tego nawet później, nie macie żadnego usprawiedliwienia. Dla tamtych jest to niewysłowiona pochwała, dla was — ciężkie oskarżenie.

„Do was przyszedł, a wy go nie przyjęliście. Do nich nie przyszedł w ten sam sposób, a oni go przyjęli. I nawet oni nie stali się dla was nauczycielami”. Zobacz, na ile sposobów Chrystus chwali jednych i oskarża drugich. Do was Jan przyszedł, nie do nich; wy nie uwierzyliście. To jednak nie powstrzymało ich od uwierzenia. Oni uwierzyli, lecz ich przykład nie przyniósł wam pożytku.

Słowa „wchodzą przed wami” nie znaczą, że wy już za nimi podążacie. Oznaczają, że wciąż możecie pójść za nimi, jeśli zechcecie. Nic bowiem tak nie pobudza ludzi o mniej wrażliwych sercach jak widok tych, którzy ich wyprzedzają. Dlatego Chrystus często mówi: „Pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi” (por. Mt 19,30; 20,16).

Przywołał celników i nierządnice, aby pobudzić słuchaczy do gorliwości. Ich grzechy rodzą się z dwóch silnych pragnień: pożądania ciała i żądzy pieniędzy. Chrystus wskazuje zarazem, że posłuchać Bożego Prawa znaczyło w tej sytuacji uwierzyć Janowi. Nierządnice weszły do królestwa nie jedynie dzięki łasce, lecz także drogą sprawiedliwości: nie weszły tam, trwając w dawnym życiu. Usłuchały, uwierzyły, oczyściły się i nawróciły — i tak weszły.

Widzisz, jak dzięki przypowieści i przykładowi nierządnic Chrystus uczynił swoje słowa mniej obraźliwymi, a zarazem bardziej przenikliwymi? Nie zaczął od pytania: „Dlaczego nie uwierzyliście Janowi?”. Najpierw wskazał celników i nierządnice, a dopiero potem je zadał. Zestawiając ich postępowanie, wykazał, że tamci nie mają żadnego usprawiedliwienia. Pokazał też, że kierowali się lękiem przed ludźmi i pragnieniem próżnej chwały.

Nie wyznawali Chrystusa, bo bali się wykluczenia z synagogi (por. J 12,42). O Janie zaś nie odważyli się mówić źle — również nie z szacunku dla niego, lecz ze strachu przed ludźmi (por. Mt 21,25–26). Chrystus obnażył to wszystko, a następnie uderzył mocniej: „Wy zaś, choć na to patrzyliście, nawet później się nie opamiętaliście, aby mu uwierzyć” (Mt 21,32).

Źle jest nie wybrać dobra od początku; jeszcze cięższą winą jest nie zmienić postępowania później. To właśnie czyni wielu ludzi niegodziwymi. Widzę podobną zatwardziałość także u niektórych dzisiaj.

Niech jednak nikt taki nie będzie. Nawet jeśli ktoś pogrążył się w największym złu, niech nie traci nadziei na przemianę. Można powstać nawet z najgłębszej otchłani.

Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię Mateusza, 67,2-3

Tagi:

Zostaw odpowiedź