1. „A gdy Jezus odchodził stamtąd, szli za Nim dwaj niewidomi, wołając i mówiąc: Synu Dawida, zmiłuj się nad nami. A gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego. I rzekł im Jezus: Wierzycie, że mogę to uczynić? Odpowiedzieli Mu: Tak, Panie. Wówczas dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie. I otworzyły się ich oczy.” (Mt 9, 27)
Dlaczego więc zwlekał i zostawił wołających? Także i tutaj uczy nas całkowicie odrzucać chwałę pochodzącą od tłumu. Ponieważ dom był blisko, prowadzi ich tam, aby uzdrowić ich na osobności. Świadczy o tym również fakt, że nakazał im nikomu o tym nie mówić. Jest to jednak równocześnie niemały zarzut przeciw Żydom. Ci ludzie, choć byli pozbawieni wzroku, dochodzą do wiary jedynie przez słyszenie; ci zaś, którzy oglądają cuda i mają własne oczy jako świadków tego, co się dzieje, postępują wręcz przeciwnie.








