Strona główna / Ojcowie na niedzielę / Synostwo Boże Jezusa – klucz do nieba

Synostwo Boże Jezusa – klucz do nieba

Tej niedzieli Kościół zachęca nas do medytacji fragmentu Ewangelii św. Mateusza, w którym na pytanie Jezusa: „Za kogo mnie uważacie?” Piotr wyznaje wiarę w prawdziwe synostwo Boże swojego mistrza i Pana. Zachęcamy do lektury homilii Jana Chryzostoma wygłoszonej na temat tych słów z Ewangelii. Całą homilię znajdziecie w Bibliotece patrystycznej, tutaj zamieszczamy jej fragment.

Z pism Ojców

Co zatem mówi „usta Apostołów”, czyli Piotr, zawsze gorliwy, przewodnik apostolskiego grona? Gdy pytanie zostaje skierowane do wszystkich, odpowiada właśnie on. Kiedy Jezus pytał o opinię ludzi, wszyscy odpowiadali; kiedy jednak pyta o ich własne zdanie, Piotr występuje naprzód, uprzedza pozostałych i mówi: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga żywego” (Mt 16,16).

Co na to Chrystus? „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony, bo nie ciało i krew objawiły ci to” (Mt 16,17). A przecież gdyby Piotr nie wyznał Go właściwie jako Syna zrodzonego z samego Ojca, nie byłoby w tym niczego, co wymagałoby objawienia. Gdyby uważał Pana jedynie za jednego spośród wielu, jego słowa nie zasługiwałyby na takie błogosławieństwo. Przecież już wcześniej uczniowie powiedzieli: „Prawdziwie jesteś Synem Bożym” (Mt 14,33) — ci mianowicie, którzy znajdowali się w łodzi po burzy, której byli świadkami. A jednak nie zostali nazwani błogosławionymi, choć niewątpliwie powiedzieli prawdę. Nie wyznali bowiem takiego synostwa, jakie wyznał Piotr. Uważali Go za prawdziwego Syna Bożego, ale jakby jednego spośród wielu synów; wprawdzie przewyższającego wszystkich innych, lecz nie będącego tej samej istoty co Ojciec.

Także Natanael powiedział: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!” (J 1,49). A jednak nie tylko nie został nazwany błogosławionym, lecz otrzymał odpowiedź wskazującą, że powiedział znacznie mniej, niż należało. Chrystus odpowiedział mu bowiem: „Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod figowcem? Zobaczysz jeszcze więcej niż to” (J 1,50).

Dlaczego zatem Piotr zostaje nazwany błogosławionym? Ponieważ rozpoznał w Nim prawdziwego Syna.

Widzisz więc, że podczas gdy w tamtych wcześniejszych przypadkach Chrystus niczego podobnego nie powiedział, tutaj wskazuje nawet, kto objawił Piotrowi tę prawdę. Aby bowiem jego słowa — ponieważ Piotr gorąco miłował Chrystusa — nie wydały się wielu jedynie słowami przyjaźni, pochlebstwa czy pragnienia przypodobania się Mu, Chrystus wskazuje Tego, który sprawił, że prawda ta zabrzmiała w duszy Piotra. Chce cię przez to pouczyć, że wprawdzie Piotr wypowiedział te słowa, lecz poddał mu je Ojciec, abyś nie uważał tego wyznania za ludzką opinię, lecz za naukę pochodzącą od Boga.

Dlaczego jednak sam Chrystus nie ogłasza tej prawdy i nie mówi: „Ja jestem Chrystusem”, lecz przez swoje pytanie doprowadza uczniów do tego, aby sami ją wyznali? Ponieważ taki sposób był dla Niego bardziej odpowiedni, a w tamtej chwili wręcz konieczny; ponadto skuteczniej prowadził uczniów do wiary w to, co zostało powiedziane. Widzisz, jak Ojciec objawia Syna, a Syn — Ojca? Chrystus mówi bowiem: „Nikt też nie zna Ojca, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić” (Mt 11,27). Nie można zatem poznać Syna inaczej niż przez Ojca ani Ojca inaczej niż przez Syna. Już przez to objawia się ich równość w chwale i jedność istoty.

Co zatem mówi Chrystus? „Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas” (J 1,42). Jak gdyby mówił: „Skoro ty oznajmiłeś, kim jest mój Ojciec, Ja również wymienię tego, który ciebie zrodził”. To niemal tak, jakby powiedział: „Jak ty jesteś synem Jana, tak Ja jestem Synem mojego Ojca”. W przeciwnym razie zbędne byłoby dodawanie: „Ty jesteś synem Jana”. Ponieważ jednak Piotr powiedział: „Syn Boga” (Mt 16,16), Chrystus — chcąc wskazać, że jest Synem Bożym w taki sposób, w jaki tamten jest synem Jana, to znaczy że ma tę samą naturę co Ten, który Go zrodził — dodał: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr i na tej skale zbuduję mój Kościół” (Mt 16,18), to znaczy: na wierze zawartej w jego wyznaniu. Tymi słowami wskazuje, że wielu już wkrótce uwierzy, podnosi Piotra na duchu i ustanawia go pasterzem.

„A bramy Otchłani go nie przemogą” (Mt 16,18). „Jeśli zaś nie przemogą Kościoła, tym bardziej nie przemogą Mnie. Nie niepokój się więc, gdy za chwilę usłyszysz, że zostanę wydany i ukrzyżowany”. Następnie Chrystus mówi o jeszcze innym zaszczycie: „I tobie dam klucze królestwa niebieskiego” (Mt 16,19). Co jednak znaczy: „I tobie dam”? Jak gdyby mówił: „Jak Ojciec dał ci poznać Mnie, tak również Ja dam tobie”. Nie powiedział: „Poproszę Ojca” — choć już samo objawienie takiej władzy byłoby czymś wielkim, a ogrom daru niewypowiedziany — lecz powiedział: „Ja dam tobie”. Co więc dajesz? Powiedz mi. „Klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,19).

Jakże więc może nie należeć do Niego „dać miejsca po swojej prawej i lewej stronie” (por. Mt 20,23), skoro tutaj mówi: „Ja dam tobie”? Czy widzisz, jak On sam prowadzi Piotra ku coraz wyższemu poznaniu swojej osoby, objawia mu siebie i poprzez te dwie obietnice daje do zrozumienia, że jest Synem Bożym? To bowiem, co należy wyłącznie do Boga — odpuszczać grzechy, uczynić Kościół niezniszczalnym pośród tak gwałtownych nawałnic oraz sprawić, że człowiek będący rybakiem okaże się mocniejszy niż skała, choć cały świat będzie z nim walczył — wszystko to Chrystus obiecuje dać własną mocą. Podobnie Ojciec, przemawiając do Jeremiasza, powiedział, że uczyni go „kolumną żelazną i murem spiżowym” (Jr 1,18). Jeremiasza jednak ustanowił takim wobec jednego narodu, Piotra zaś — wobec całego świata.

Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię Mateusza, Homilia LIV, 2-3

Punkty do medytacji

Czasemi oczekujemy, że homilia będzie prostym pouczeniem ludzi, co mają czynić, czego czynić nie wolno. W nauczaniu Jana Chryzostoma takie treści – treści dotyczące moralności – pojawiają się jednak zawsze w drugiej, końcowej części. Złotousty kaznodzieja zaczyna zawsze od nauki o Jezusie i o tym, co zawiera się w Jego słowach i czynach, jakby chciał nam wszystkim przypomnieć, że nie da się kształtować sposobu postępowania bez uprzedniego ukształotwania naszego sposobu myślenia. Nasz sposób myślenia musi być prostym odwzorowaniem sposobu myślenia Jezusa z Nazaretu.

Czy rozumiesz wagę zatrzymania się przy doktrynie Kościoła na temat Jezusa i Boga przed przejściem do namysłu nad „sprawami codziennymi”? Czy lubisz dłużej zatrzymać się myślą nie tyle przy swoich własnych sprawach, ale przy sprawach „Bożych”?

Zostaw odpowiedź