Nikt nie może dwom panom służyć… aż do: …a drugiego znienawidzi.
Oczywiste jest, że człowiek który miłuje Boga, nienawidzi diabła. Żadnego człowieka natomiast poznanie Boga nie jest w stanie przywieźć do znienawidzenia Go, i dlatego nienawidzi Go ten, kto Go nie czci i nie zachowuje Jego przykazań.
Nie możecie służyć Bogu i mamonie.
Niech usłyszy te słowa człowiek chciwy, i niech bogactwa, które w języku syryjskim wyrażone są słowem „mamona”, pragnie raczej jak pan rozdawać, niż jak niewolnik ich pilnować.
Dlatego mówię wam, abyście nie troszczyli się o dusze wasze… i tak dalej.
Ponieważ mówi „dlatego mówię wam”, odnosi się do powyższych wypowiedzi, abyście nie byli skrępowani troską o sprawy przemijające i gromadzeniem bogactw tego świata. Przyjmijmy więc, że nie powinniśmy martwić się o cielesny pokarm i ubranie, zaś zawsze winniśmy troszczyć się o duchowy pokarm i odzienie.
Czy dusza nie jest czymś więcej niż jedzenie, a ciało więcej niż odzienie?
Przypomina więc w tym zdaniu, abyśmy pamiętali, że dużo hojniej nas obdarował Bóg, który nas uczynił i zbudował, niż pokarmem i okryciem. W tym miejscu zazwyczaj pojawia się pytanie, czy ten pokarm cielesny odnosi się do duszy, skoro ona sama jest niecielesna, czy też nie. Lecz uznaliśmy, że w tym miejscu „dusza” została postawiona po prostu w miejsce słowa „życie”, którego liną jest ten cielesny pokarm.
Przypatrzcie się ptakom nieba… aż do: Ojciec wasz je karmi.
Znaczy to, że jeśli ptaki, których dusza jest śmiertelna, karmią się z Bożej Opatrzności, to o ileż bardziej ludzie, którym obiecana jest rzeczywistość pozaziemska.
Czy wy nie jesteście ważniejsi od nich? To znaczy: macie większą wartość niż stworzenia nierozumne, jakimi są ptaki.
Kto z was przez swoją troskę może dodać do swojej postaci jeden łokieć? I o ubranie, czemu się martwicie?
Jakby powiedział: Temu pozostawcie troskę o okrycie ciała, którego troska – jak widzicie – sprawiła, że macie ciało o takiej postawie.
Weźcie pod uwagę lilie polne… i tak dalej.
Te słowa o ptakach i liliach nie zostały wypowiedziane w sposób duchowy, ale w tym celu, by na podstawie spraw mniejszych przekonać o większych.
Mówię wam, że nawet Salomon… i tak dalej.
Naprawdę: jaki jedwab, jaka purpura królów może być porównana z kwiatami? Co jest tak czerwone jak róża? Co tak jasne jak lilia? Co jest bardziej właściwe dla oczu niż osąd nauki?
Jeśli więc ziele polne, które dzisiaj jest, a jutro jest wrzucane do pieca, Bóg tak ubiera… i tak dalej.
„Jutro” oznacza tu czas przyszły. I znaczy: Jeśli ten gatunek, który po ścięciu szybko spala się w ogniu, Twórca wszystkiego tak uroczo przyodział, to o ileż bardziej zaopatrzy w to, co konieczne, was, którzy dążycie do wiecznego dziedzictwa.
Nie zamartwiajcie się mówiąc: co będziemy jeść? Co będziemy pić? Albo czym się okryjemy?
Należy zauważyć, że nie mówi: Nie szukajcie pokarmu i tak dalej… ale mówi: „Co będziecie jeść” i tak dalej… Widać więc, że tu oskarżeni są ci, którzy wzgardziwszy jednością wyszukują dla siebie bardziej okazałe lub bardziej surowe pokarmy lub ubrania niż ci, z którymi żyją.
O to wszystko poganie zabiegają.
Znaczy ci, którzy nie troszczą się o sprawy przyszłe, ale „porównani są do bezmyślnych bydląt i stali się podobni do nich” (Ps 48,13)
Wie bowiem Ojciec wasz… aż do: A to wszystko będzie wam dodane.
Szukajcie Królestwa Bożego będącego dobrem, do którego należy dążyć, i rzeczy koniecznych, bez których nie można prowadzić tego życia. Nie powiedział: będzie wam dane, ale dodane, ponieważ musimy mieć na uwadze wieczność, zaś doczesność w użytku: tamto jako dobro, to jako rzecz konieczna.
Nie martwcie się o dzień jutrzejszy.
Dzień jutrzejszy bowiem będzie sam troszczył się o siebie. Ponieważ ziemia co roku wydaje owoce, ten, który zabronił myśleć o sprawach przyszłych, które oznacza słowo „jutro”, przyznał, że musimy troszczyć się o obecne.
Dość ma dzień swojej biedy.
Wystarcza więc nam troska o obecny czas, porzućmy zaś troskę o sprawy przyszłe, które są niepewne. Uważam, że tego rodzaju troskę dlatego nazwał „biedą”, ponieważ jest bolesna i odnosi się do tej śmiertelności, na którą zasłużyliśmy przez grzech. Musimy zaś wystrzegać się, byśmy nie osądzali nikogo, kto swoimi wysiłkami zabiega o to, by nie brakowało mu rzeczy koniecznych, skoro sam Pan był godzien posiadać skarbonkę.
Beda Czcigony, Komentarz do Ewangelii Mateusza, 5








