W kolejną niedzielę podczas liturgicznego zgromadzenia Kościoła odczytywana jest perykopa z Ewangelii według świętego Mateusza (Mt 22,1-10), w której Jezus przyrównuje Królestwo niebieskie do króla wyprawiającego ucztę weselną dla swojego syna. Pod koniec IV wieku homilię, której całość znajduje się w naszej Bibliotece patrystycznej, na ten temat wygłosił w Konstantynopolu Jan Chryzostom. Zachęcamy do lektury przynajmniej jej fragmentu.
Z pism Ojców
Dlaczego jednak — zapyta ktoś — zostało to nazwane weselem? Abyś poznał czułą troskę Boga, Jego gorącą miłość ku nam i radość tego stanu, w którym nie ma nic bolesnego ani smutnego, lecz wszystko jest pełne duchowego wesela. Dlatego też Jan nazywa Go oblubieńcem, dlatego również Paweł mówi: „Zaślubiłem was jednemu mężowi”, a także: „Wielka to tajemnica, a ja mówię w odniesieniu do Chrystusa i Kościoła”.
Dlaczego zatem nie mówi się, że oblubienica zostaje zaślubiona Jemu, lecz Synowi? Ponieważ ta, która zostaje zaślubiona Synowi, zostaje zaślubiona Ojcu. Ze względu bowiem na tożsamość istoty Pismo może mówić zarówno o jednym, jak i o drugim.
W ten sposób zapowiedział również zmartwychwstanie. Skoro bowiem wcześniej mówił o śmierci, teraz pokazuje, że także po śmierci następuje wesele i wtedy właśnie pojawia się oblubieniec.
Lecz nawet to nie czyni ich lepszymi ani łagodniejszymi. Cóż może być gorszego? Jest to bowiem już trzeci zarzut przeciwko nim. Pierwszy: że zabili proroków; następnie: że zabili Syna; wreszcie: że nawet po zabiciu Go, zaproszeni na wesele Zabitego przez samego Zabitego, nie przychodzą, lecz zasłaniają się wymówkami: zaprzęgami wołów, polami i żonami. Wymówki te wydają się wprawdzie uzasadnione, ale właśnie stąd uczymy się przedkładać sprawy duchowe ponad wszystko, nawet gdy przeszkadzają nam rzeczy konieczne.
Nie zaprosił ich też nagle, lecz na długo wcześniej. Mówi bowiem: „Powiedzcie zaproszonym”, a następnie: „Zwołajcie tych, którzy zostali zaproszeni”. Ta okoliczność jeszcze bardziej obciąża ich winę. A kiedy zostali zaproszeni? Przez wszystkich proroków; następnie przez Jana, który wszystkich kierował ku Chrystusowi, mówiąc: „On ma wzrastać, ja zaś się umniejszać”; potem przez samego Syna: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy się trudzicie i jesteście obciążeni, a Ja was pokrzepię”; i znowu: „Jeśli ktoś jest spragniony, niech przyjdzie do Mnie i pije”.
Zapraszał ich jednak nie tylko słowami, lecz również czynami, a po swoim wniebowstąpieniu — przez Piotra i jego towarzyszy. Powiedziano bowiem: „Ten, który działał przez Piotra w posłudze apostolskiej wobec obrzezanych, działał także przeze mnie wobec pogan”.
Skoro bowiem na widok Syna unieśli się gniewem i zabili Go, ponownie zaprasza ich przez swoje sługi. A do czego ich zaprasza? Do trudów, mozołów i potu? Nie, lecz do rozkoszowania się ucztą. Mówi przecież: „Moje woły i tuczne zwierzęta zostały zabite”. Zobacz, jak obficie zastawiona jest Jego uczta i jak wielka Jego hojność!
Nawet to jednak ich nie zawstydziło, lecz im większą okazywał cierpliwość, tym bardziej stawali się zatwardziali. Nie przyszli bowiem nie dlatego, że byli przytłoczeni zajęciami, lecz dlatego, że zlekceważyli zaproszenie.
„Dlaczego więc jedni powołują się na małżeństwo, inni na zaprzęgi wołów? Przecież świadczy to o braku czasu”.
Bynajmniej. Kiedy wzywają nas sprawy duchowe, żadne zajęcie nie stanowi nieuchronnej konieczności.
Wydaje mi się ponadto, że posługują się tymi wymówkami, aby pod ich osłoną ukryć własne niedbalstwo. I nie tylko to jest straszne, że nie przyszli, lecz także ich postępek znacznie bardziej gwałtowny i szaleńczy: pobili tych, którzy do nich przybyli, znieważyli ich i zabili. To jest gorsze od poprzedniego. Tamci bowiem przyszli, domagając się plonów i owoców, i zostali zabici; ci natomiast zapraszali ich na wesele Tego, którego oni zabili — a mimo to również zostali zamordowani.
Cóż może się równać z takim szaleństwem? To właśnie zarzucał im również Paweł, mówiąc: „Zabili Pana i własnych proroków, i nas prześladowali”.
Aby zaś nie mogli powiedzieć: „On jest przeciwnikiem Boga i dlatego nie przychodzimy”, posłuchaj, co mówią ci, którzy ich zapraszają: że to Ojciec wyprawia wesele i to On ich wzywa.
Cóż więc uczynił potem? Ponieważ nie chcieli przyjść, a ponadto zabili tych, którzy do nich przybyli, pali ich miasta, posyła swoje wojska i ich zabija. Mówiąc to, zapowiada wydarzenia, które nastąpiły za Wespazjana i Tytusa, oraz wskazuje, że nie wierząc w Niego, rozgniewali również Ojca. To bowiem Ojciec wymierzał karę.
Dodam też, że właśnie dlatego zdobycie miasta nastąpiło nie bezpośrednio po zabiciu Chrystusa, lecz dopiero po czterdziestu latach: aby ukazał swoją cierpliwość, mimo że zabili Szczepana, zgładzili Jakuba i znieważali apostołów.
Czy widzisz, jak dokładnie spełniła się zapowiedź i jak szybko? Wszystko to wydarzyło się bowiem jeszcze za życia Jana i wielu innych spośród tych, którzy przebywali z Chrystusem, a ci, którzy słyszeli te słowa, byli świadkami wydarzeń.
Spójrz zatem na tę niewysłowioną troskę! Zasadził winnicę, wszystko uczynił i przygotował. Gdy zabito Jego sługi, posłał inne; gdy i tamtych zgładzono, posłał Syna; a kiedy zabito również Jego, zaprasza ich na wesele. Nie chcieli przyjść. Potem posyła kolejne sługi, lecz i te zabili.
Dopiero wówczas ich zabija, jako nieuleczalnie chorych. O tym zaś, że byli nieuleczalnie chorzy, świadczyły nie tylko ich czyny, lecz także to, że postępowali tak nawet wtedy, gdy nierządnice i celnicy uwierzyli. Zostają więc potępieni nie tylko z powodu własnych występków, ale również wobec tego, że inni potrafili postąpić właściwie.
Gdyby zaś ktoś powiedział, że poganie zostali powołani nie dopiero wtedy, gdy apostołów pobito i zadano im niezliczone cierpienia, lecz bezpośrednio po zmartwychwstaniu — wtedy przecież powiedział do nich: „Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody” — odpowiedzielibyśmy, że zarówno przed ukrzyżowaniem, jak i po ukrzyżowaniu zwracali się najpierw do Żydów.
Przed ukrzyżowaniem mówi bowiem do nich: „Idźcie do owiec, które zginęły z domu Izraela”; po ukrzyżowaniu zaś nie tylko nie zabronił im zwracać się do Żydów, ale wręcz im to nakazał. Chociaż bowiem powiedział: „Czyńcie uczniami wszystkie narody”, to jednak tuż przed wstąpieniem do nieba oznajmił, że najpierw mają zwrócić się właśnie do nich. Mówi bowiem: „Otrzymacie moc, gdy Duch Święty zstąpi na was, i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie, w całej Judei i aż po krańce ziemi”. A Paweł znowu: „Ten, który działał przez Piotra w posłudze apostolskiej wobec obrzezanych, działał także przeze mnie wobec pogan”.
Dlatego również apostołowie najpierw udali się do Żydów. Długo przebywali w Jerozolimie, a dopiero gdy zostali przez nich wypędzeni, rozproszyli się wśród pogan.
Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię Mateusza, LXIX, 1













