Strona główna / Ojcowie na niedzielę / „Zejdź mi z oczu, szatanie!”: szorstka nauka o słodkim krzyżu

„Zejdź mi z oczu, szatanie!”: szorstka nauka o słodkim krzyżu

W kolejną niedzielę stajemy na Eucharystii, żeby we wspólnocie Kościoła karmić się chlebem, który dał nam Ojciec: Jego Synem, a naszym bratem – Jezusem. Karmienie się Panem jest także karmieniem się Jego słowem i nauką, która płynie z Jego życia pośród nas. To dlatego podczas każdego zgromadzenia z taką uwagą słuchamy słów Ewangelii i zastanawiamy się nad nimi, żeby pozwolić Panu, by nas kształtował. Zachęcamy do lektury fragmentu Homilii Jana Chryzostoma do odczytywanej dzisiaj we wszystkich kościołach Ewangelii (całość jest dostępna w naszej Bibliotece patrystycznej tutaj).

Z pism Ojców

Jezus zaś, chcąc pokazać, że bynajmniej nie idzie na mękę wbrew własnej woli, zganił Piotra i nazwał go szatanem. Niech usłyszą to wszyscy, którzy wstydzą się cierpienia Chrystusowego krzyża. Jeśli bowiem pierwszy z Apostołów, zanim jeszcze wszystko dokładnie zrozumiał, został nazwany szatanem za to, że tak myślał, jakie usprawiedliwienie mogą mieć ci, którzy po otrzymaniu tak wielu dowodów odrzucają Jego zbawcze dzieło? Powiadam: skoro ten, który został tak bardzo pobłogosławiony i złożył tak wielkie wyznanie wiary, usłyszał takie słowa, pomyśl, co spotka tych, którzy po tym wszystkim odrzucają tajemnicę krzyża.

Chrystus nie powiedział: „Szatan przemówił przez ciebie”, lecz: „Zejdź Mi z oczu, szatanie!” (Mt 16,23). Pragnieniem przeciwnika było bowiem właśnie to, aby Chrystus nie cierpiał. Dlatego też zganił Piotra z tak wielką surowością, wiedząc, że zarówno on, jak i pozostali uczniowie najbardziej obawiają się właśnie męki i że niełatwo przyjmą jej zapowiedź. Dlatego odsłania również sposób jego myślenia, mówiąc: „Nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” (Mt 16,23).

Co znaczą słowa: „Nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie”? Piotr rozpatrywał tę sprawę według ludzkiego i ziemskiego sposobu myślenia, dlatego uznał cierpienie za coś hańbiącego Chrystusa i niegodnego Go. Chrystus więc surowo go napomina, jak gdyby mówił: „Moja męka nie jest czymś Mnie niegodnym. To ty wydajesz taki osąd, ponieważ myślisz według ciała. Gdybyś natomiast słuchał moich słów w sposób godny Boga i uwolnił się od cielesnego sposobu rozumowania, wiedziałbyś, że właśnie to przystoi Mi najbardziej. Ty sądzisz, że cierpienie jest Mnie niegodne; Ja natomiast mówię ci, że właśnie myśl, iż nie powinienem cierpieć, pochodzi od diabła”. W ten sposób, przeciwstawiając jedną myśl drugiej, Chrystus uwalnia Piotra od lęku.

Podobnie było z Janem. Gdy Jan uważał, że nie godzi się, aby Chrystus przyjął od niego chrzest, Chrystus przekonał go, mówiąc: „Tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe” (Mt 3,15). Tak samo było z Piotrem, gdy ten nie chciał pozwolić Chrystusowi umyć sobie nóg. Wtedy Pan powiedział: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną” (J 13,8). Podobnie czyni teraz. Przeciwstawiając błędnemu przekonaniu Piotra prawdę i surowo go napominając, poskramia jego lęk przed męką.

Niech więc nikt nie wstydzi się czcigodnego znaku naszego zbawienia, największego ze wszystkich dóbr, dzięki któremu żyjemy i dzięki któremu jesteśmy, lecz niech nosi krzyż Chrystusa niczym koronę. Przez niego bowiem dokonuje się wszystko, co dzieje się pośród nas. Czy ktoś ma się odrodzić — krzyż jest obecny; czy ma być karmiony owym mistycznym pokarmem; czy ma przyjąć święcenia; czy ma uczynić cokolwiek innego — wszędzie obecny jest ten znak naszego zwycięstwa. Dlatego z wielką troską kreślimy go na domach, ścianach i oknach, na naszym czole i w naszym umyśle. Jest on bowiem znakiem dokonanego dla nas zbawienia, naszej wspólnej wolności i dobroci naszego Pana. „Jak owca na rzeź był prowadzony” (Iz 53,7). Kiedy więc czynisz znak krzyża, pomyśl o tym, czego krzyż dokonał, i ugaś gniew oraz wszystkie inne namiętności. Kiedy czynisz znak krzyża, napełnij swoje czoło odwagą i uczyń swoją duszę wolną. Wiecie przecież dobrze, co daje nam prawdziwą wolność.

Jan Chryzostom, Homilie na Ewangelię Mateusza, LIV, 6-7

Punkty do medytacji

Zwróć uwagę, że Jan Chryzostom nie tylko zdanie po zdaniu komentuje fragment Ewangelii wybrany na lekturę podczas zgromadzenia liturgicznego, ale sięga po inne miejsca w Piśmie, także żeby słuchać całej Biblii i wszystkich pism, a nie tylko jednego fragmentu. W tym sensie Pismo Święte jest Słowem Bożym, że Boża mądrość i Boża nauka ukrywa się na wszystkich jego stronach.

Jan Chryzostom wie, że w sercu wiary Kościoła jest przekonanie, że Jezus zniszczył śmierć poddając się jej dobrowolnie. Fragment Ewangelii, w którym Piotr odrzuca tego rodzaju drogę swojego Pana, staje się okazją do wygłoszenia nauki celem której jest zaproszenie słuchaczy do wejścia w swój własny lęk przed śmiercią, żeby w duchu chrześcijańskiej wiary znaleźć wolność od niego. Czy twoje chrześcijaństwo jest mierzeniem się z lękiem przed śmiercią i pokonywaniem go?

Zostaw odpowiedź