W poprzednim fragmencie Augustyn sięgał nie tylko do świętych pism, ale także do literatury stanowiącej dziedzictwo kulturowe Rzymu, który zdobyty przez Gotów i splądrowany zdawał się chylić ku upadkowi, żeby przekonać słuchaczy o tym, że ginące potęgi i królestwa stanowią naturalny element historii. Dziś sięgamy po kolejny fragment Mowy 105 biskupa z Hippony.
Z pism Ojców
Nie traćmy więc ducha, bracia. Wszystkie ziemskie królestwa kiedyś się skończą. Czy ich kres następuje właśnie teraz — Bóg wie. Być może jeszcze nie. I może z powodu jakiejś naszej słabości, litości czy też nędzy pragniemy, aby jeszcze nie nadszedł. Czy jednak z tego powodu miałby nigdy nie nadejść? Złóżcie nadzieję w Bogu, pragnijcie rzeczy wiecznych, oczekujcie rzeczy wiecznych. Jesteście chrześcijanami, bracia; jesteśmy chrześcijanami. Chrystus nie zstąpił w ciało po to, aby zaznawać rozkoszy. Raczej znośmy rzeczy doczesne, niż je miłujmy. Zguba, jaką niosą przeciwności, jest oczywista, lecz zwodnicze pochlebstwo pomyślności pozostaje ukryte. Lękaj się morza nawet wtedy, gdy panuje na nim cisza. Nie bez powodu słyszymy: „W górę serca!” (Sursum corda; por. Kol 3,1–2). Dlaczego przywiązujemy serce do ziemi, skoro widzimy, że ziemia się rozpada?














