W kolejnym fragmencie Mowy 105 (całość znajdziecie tutaj) Augustyn podaje bardzo ciekawą interpretację trzech chelbów, o które prosi kołatający do drzwi przyjaciela człowiek (zob. Łk 11,5-8). Zgodnie ze swoim przekonaniem, że każde słowo w Piśmie ma jakiś sens, biskup Hippony taką treść dostrzega w tych słowach Jezusa.
Z pism Ojców
Zwróć się więc do samego Pana, do Tego, który odpoczywa wraz ze swymi domownikami; kołacz modlitwą, proś, nalegaj (por. Łk 11,5–10). Nie jest On jak ów przyjaciel z przypowieści, który dopiero zmęczony natarczywością wstaje i daje. On chce dawać. Jeśli kołaczesz, a jeszcze nie otrzymałeś — kołacz dalej, bo On chce dawać. A jeśli zwleka z udzieleniem tego, co chce dać, czyni tak, aby przez oczekiwanie wzrosło twoje pragnienie i abyś nie zlekceważył tego, co otrzymałbyś zbyt łatwo. Kiedy zaś dojdziesz do trzech chlebów, to znaczy do poznania Trójcy i karmienia się Nią, będziesz miał zarówno to, czym sam możesz żyć, jak i to, czym możesz karmić innych. Nie obawiaj się więc przybysza, który przychodzi z drogi, lecz przyjmij go i uczyń z obcego domownikiem. I nie bój się, że zabraknie ci chleba. Ten chleb się nie wyczerpie — to raczej skończy się twój niedostatek.













