Kościół dziś wspomina świętego Bonawenturę, który był włoskim franciszkaninem, filozofem i teologiem, jednym z najważniejszych myślicieli średniowiecza. Nazywany jest Doktorem Serafickim. Urodził się jako Giovanni di Fidanza w Bagnoregio. Studiował i wykładał w Paryżu, gdzie działał mniej więcej w tym samym czasie co św. Tomasz z Akwinu. W 1257 r. został ministrem generalnym franciszkanów, a pod koniec życia kardynałem-biskupem Albano. Zmarł w 1274 r. podczas Soboru Lyońskiego II.
Świat Ojców skończył się wraz z końcem świata nazywanego antykiem, świata tworzonego przez Greków i Rzymian. Na zgliszczach tamtego świata pojawił się świat inny, nowy. Czy Ojców w tym świecie nie było? W żadnym razie! Tradycja w chrześcijaństwie polega wlaśnie na tym, że światy przemijają, zmieniają się, giną i powstają nowe. Wiele elementów chrześcijaństwa podlega też tym przemianom, ale to co istotne przekazywane jest z jednego świata do drugiego. Tym jest właśnie tradycja.
Wystarczy nawet pobieżnie spojrzeć na życie i wiarę Bonawentury, żeby zobaczy, że należy on do nowego świata. Mimo jednak tego, że świat Ojców przeminął świat Bonawentury, nie znaczy to, że w świcie włoskiego franciszkanina w XIII wieku nie było Ojców. Wystarczy sięgnąć do jego pism, żeby od razu zobaczyć, ile tam Augustyna i Pseudo-Dionizego Areopagity, ile Grzegorza Wielkiego, Hieronima czy Ambrożego.
Wiemy, że przeminął też świat Bonawentury, wiemy, że przemija też nasz świat. Trzeba pozwolić, by wraz z tymi zmianami przemijały pewne aspekty religii chrześcijańskiej. Skoro jednak antyk nie zabrał z sobą w przeszłość Ojców, ani żadna epoka tego nie zrobiła, to Ojcowie muszą być także dla nas rzeczywistością, którą trzeba przekazywać ze świata do świata.
Jeśli kiedyś chrześcijanie bedą wybierali się zakładać nowe światy poza naszą planetą, na pewno zabiorą z sobą Ojców.














