Skończyliśmy lekturę pierwszej z 4 mów Augustyna z Hippony wygłoszonych w kontekście zdobycia i złupienia Rzymu przez Gotów pod wodzą Alaryka. Jak doszło do tego tragicznego wydarzenia, możecie poczytać tutaj. Poprzedni tekst (Mowa 81) jest dostępny w Bibliotece patrystycznej. Dziś rozpoczynamy lekturę Mowy 105. Oto jej początek.
Z pism Ojców
Wysłuchaliśmy naszego Pana, niebieskiego Nauczyciela i najwierniejszego Doradcę, który nas zachęca, abyśmy przedstawiali Mu prośby, oraz przychyla się do nich, gdy je przedstawiamy. Usłyszeliśmy, jak w Ewangelii wzywa nas, abyśmy usilnie Go prosili i kołatali, niemal aż do granic natarczywości. Podał nam bowiem taki przykład: jeśli ktoś z was miałby przyjaciela, którego w nocy poprosiłby o trzy chleby, ponieważ przybył do niego z drogi inny przyjaciel, a on nie miałby mu czego podać; i gdyby tamten odpowiedział, że już położył się spać, a wraz z nim jego domownicy, i że nie powinien być niepokojony jego prośbami; gdyby jednak proszący nie przestawał kołatać i nalegać, nie odszedł zawstydzony, lecz przynaglony koniecznością trwał przy swoim — wówczas tamten wstałby i, jeśli nie ze względu na przyjaźń, to przynajmniej z powodu jego natarczywości dałby mu tyle, ile potrzebuje (Łk 11,5–8). A ile potrzebował? Nie chciał przecież niczego więcej niż trzech chlebów. Do tego podobieństwa Pan dołączył więc zachętę i bardzo stanowczo pobudził nas, abyśmy prosili, szukali i kołatali, dopóki nie otrzymamy tego, o co prosimy, nie znajdziemy tego, czego szukamy, i nie zostanie nam otworzone, gdy kołaczemy (Łk 11,9–10). Posłużył się tutaj przykładem opartym na przeciwieństwie, podobnie jak w przypadku owego sędziego, który Boga się nie bał i z ludźmi się nie liczył (Łk 18,2). A jednak, gdy pewna wdowa każdego dnia naprzykrzała mu się swoją prośbą, zmęczony jej natarczywością dał jej to, czego nie chciał udzielić z dobroci (Łk 18,3–5).
Nasz Pan Jezus Chrystus natomiast jest pośród nas Tym, który prosi, a wraz z Ojcem — Tym, który daje. Z pewnością nie zachęcałby nas tak bardzo, abyśmy prosili, gdyby nie chciał nam dawać. Niech więc zawstydzi się ludzkie lenistwo! On bardziej pragnie dawać, niż my przyjmować; bardziej pragnie okazać miłosierdzie, niż my pragniemy zostać uwolnieni od naszej niedoli. A przecież jeśli nie zostaniemy z niej uwolnieni, to my pozostaniemy nieszczęśliwi. Kiedy więc nas zachęca, czyni to dla naszego dobra.
Augustyn z Hippony, Mowa 105,1
Punkty do medytacji
Ten fragment można spokojnie odczytać poza kontekstem, w którym mowa została wygłoszona. Augustyn wie, że ludzie po tragicznym wydarzeniu upadku Rzymu stawiają sobie wiele pytań, na które nie mają odpowiedzi, i rozpoczęcie mowy od misterium konieczności uporczywego kołatania do bram nieba, żeby otrzymać to, czego potrzebujemy, w tym kontekście trzeba odczytać. Zbyt często pouczenie Jezusa na temat konieczności wytrwałej modlitwy odczytujemy w sytuacjach, gdy prosimy o coś wymiernego: zdrowie, pomoc w jakiejś trudnej sytuacji życiowej. Tymczasem darem, o którym mamy prawo błagać i którego Bóg chce nam udzielić, jest także rozumienie otaczającego nas świata i zachodzących w nim procesów i przemian.














