Strona główna / Czytamy Ojców / Małżeństwo i bezżenność: obie drogi dobre

Małżeństwo i bezżenność: obie drogi dobre

W ostatnich punktach III rozdziału „O wierze do Piotra” Fulgencjusz z Ruspe przedstawia chrześcijańską naukę na temat małżeństwa i bezżenności. Całość traktatu teologicznego, który czytamy fragment po fragmencie od początku lipca znajduje się tutaj. Dziś – w ostatni dzień lipca – zakończymy wspólne sięganie po ten tekst.

Z pism Ojców

Dlatego pokorni słudzy Chrystusa, pragnący służyć swojemu Panu bez przeszkód i bez szkodliwego zaprzątnięcia umysłu, w ogóle nie dążą do małżeństwa oraz powstrzymują się od mięsa i wina, o ile pozwala na to zdrowie ciała.

Nie czynią tego dlatego, jakoby posiadanie małżonka albo spożywanie wina i mięsa było grzechem. Święty Apostoł mówi bowiem: „Wszelkie stworzenie Boże jest dobre i niczego, co jest przyjmowane z dziękczynieniem, nie należy odrzucać; zostaje bowiem uświęcone przez słowo Boże i modlitwę” (1 Tm 4,4–5).

Także małżeństwo Bóg ustanowił i pobłogosławił już w pierwszych ludziach. Dlatego Apostoł mówi: „Małżeństwo niech będzie we czci u wszystkich, a łoże nieskalane” (Hbr 13,4).

Pełny dostęp do treści na portalu mają zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się lub Zarejestruj się

Słudzy Boży, powstrzymując się od mięsa i wina, nie unikają ich zatem jako rzeczy nieczystych, lecz wybierają zasady życia doskonalszego. Nie zawierając małżeństw, nie uważają dobra małżeństwa za coś nagannego, lecz nie wątpią, że trwała wstrzemięźliwość jest czymś lepszym od dobrego małżeństwa, zwłaszcza w obecnym czasie, kiedy o wstrzemięźliwości mówi się: „Kto może pojąć, niech pojmuje” (Mt 19,12), o małżeństwie zaś: „Kto nie potrafi zachować wstrzemięźliwości, niech zawrze małżeństwo” (1 Kor 7,9).

W pierwszym przypadku przez zachętę podnosi się cnotę, w drugim natomiast za pomocą lekarstwa wspiera się słabość.

Ponieważ zaś słabości zawsze należy przychodzić z pomocą, ten, kto po raz pierwszy utracił współmałżonka, nie popełni grzechu, jeżeli zechce zawrzeć drugie, a nawet trzecie małżeństwo, pod warunkiem że będzie w nim żył w czystości. Oznacza to, że jeden mężczyzna i jedna kobieta, prawnie ze sobą połączeni, dochowują sobie wierności, tak aby ani mężczyzna nie współżył z żadną kobietą poza swoją żoną, ani kobieta z żadnym mężczyzną poza swoim mężem.

Jeżeli w takim małżeństwie zdarzy się pewne przekroczenie w pożyciu małżeńskim, które jednak nie narusza prawowitego łoża, będzie ono wprawdzie grzechem, lecz grzechem powszednim.

Wszystko to odnosi się jednak do tych, którzy nie złożyli Bogu ślubu wstrzemięźliwości. Ktokolwiek natomiast uczynił siebie bezżennym ze względu na królestwo niebieskie i w swoim sercu ślubował Bogu wstrzemięźliwość, ten według nauki Apostoła podlega potępieniu nie tylko wtedy, gdy skala się śmiertelnym grzechem nierządu, lecz także wtedy, gdy jako mężczyzna zechce pojąć żonę albo jako kobieta wyjść za mąż, ponieważ złamał pierwsze przyrzeczenie (por. 1 Tm 5,12).

Jak więc zgodnie z nauką Apostoła mąż powinien oddawać żonie to, co jej należne, a podobnie żona mężowi, ponieważ ten, kto pojął żonę, nie grzeszy, a dziewica, która wyszła za mąż, również nie grzeszy, tak też według słów tego samego Apostoła człowiek, który podjął w swoim sercu mocne postanowienie, nie będąc przymuszony koniecznością, lecz posiadając władzę nad własną wolą, i ślubował Bogu wstrzemięźliwość, powinien z całą troską umysłu zachowywać ją aż do końca, aby nie ściągnąć na siebie potępienia przez złamanie pierwszego przyrzeczenia.

Podobnie żonaci mężczyźni i zamężne kobiety, jeżeli za obopólną zgodą ślubowali Bogu dozgonną wstrzemięźliwość, powinni wiedzieć, że są związani swoim ślubem. Nie są już sobie wzajemnie winni cielesnego współżycia, do którego wcześniej mieli prawo, lecz są winni Bogu wstrzemięźliwość, którą Mu ślubowali.

Każdy bowiem posiądzie królestwo niebieskie obiecane świętym wtedy, gdy zapominając o tym, co za nim, i zdążając ku temu, co przed nim, zgodnie ze słowami Psalmu: „Ślubujcie i wypełniajcie śluby wobec Pana, Boga waszego” (Ps 76[75],12), dobrowolnie ślubuje to, o czym wie, że jest dozwolone i służy postępowi ku lepszemu życiu, szybko wypełnia swój ślub, a w jego wypełnianiu nieustannie postępuje z coraz większą gorliwością.

Każdemu bowiem, kto ślubuje coś Bogu i wypełnia swój ślub, również Bóg odda obiecaną nagrodę królestwa niebieskiego.

Fulgencjusz z Ruspe, O wierze do Piotra, 43-44

Punkty do medytacji

Niezwykle ważny jest ten fragment tekstu Fulgencjusza z Ruspe, gdyż jasno stwierdza, że obie drogi – bezżenność i małżeństwo – prowadzą do tego samego celu, do pełni życia w Królestwie Bożym. Czasem ulegamy złudzeniu, że mężczyźni i kobiety żyjący w celibacie są bliżej Boga niż małżonkowie. Słowa Fulgencjusza z Ruspe wyraźnie temu przeczą. Warto je zapamiętać i zapisać głęboko w swojej pamięci

Zostaw odpowiedź