Zaczęliśmy lekturę drugiej z mów Augustyna z Hippony, które zostały wygłoszone w kontekście zburzenia Rzymu przez Gotów (Mowa 105, której całość znajdziecie w Bibliotece patrystycznej). Rozpoczynając mową biskup Hippony przypomniał, że wytrwała modlitwa jest potrzebna, żeby otrzymać to, czego potrzebujemy od Boga. Dziś sięgamy po kolejny fragment.
Z pism Ojców
Obudźmy się zatem! Uwierzmy Temu, który nas zachęca, zaufajmy Temu, który składa obietnicę, i radujmy się Tym, który daje. Być może również do nas kiedyś przybył z drogi jakiś przyjaciel, a my nie znaleźliśmy niczego, co moglibyśmy mu podać. Znaleźliśmy się wtedy w potrzebie i otrzymaliśmy coś zarówno dla siebie, jak i dla niego. Nie sposób bowiem, aby komuś nigdy nie zdarzyło się, że przyjaciel zapytał go o coś, na co nie potrafił odpowiedzieć. Właśnie wtedy człowiek odkrywa, że sam niczego nie posiada — kiedy zostaje zmuszony, aby coś dać. Przychodzi do ciebie przyjaciel z drogi, to znaczy z życia tego świata, przez które wszyscy przechodzą niczym pielgrzymi. Nikt nie pozostaje tutaj jak właściciel na zawsze, lecz każdemu człowiekowi mówi się: Posiliłeś się — idź dalej. Kontynuuj drogę i ustąp miejsca temu, który przyjdzie po tobie.













