List Elżbiety do świętej Hildegardy

3. Do pani Hildegardy, czcigodnej mistrzyni oblubienic Chrystusa w Bingen, Elżbieta, pokorna mniszka i przełożona sióstr w Schönau, przesyła pełne oddania modlitwy i wyrazy najgłębszej miłości.

Niech łaska i pociecha Najwyższego napełnią Was radością, ponieważ okazując współczucie dla mojego utrapienia, przyniosłyście ukojenie mojej duszy. Dowiedziałam się o tym ze słów mojego pocieszyciela, którego zachęciłyście, by nie szczędził mi słów otuchy.

Jak same napisałyście, zostało Wam objawione to, co mnie dotyczy. Dlatego wyznaję szczerze, że od pewnego czasu moje serce spowijał cień niepokoju z powodu bezmyślnych ludzkich plotek. Wielu bowiem mówi o mnie rzeczy nieprawdziwe. Łatwo zniosłabym osądy prostego ludu, gdyby nie to, że także ci, którzy noszą zakonny habit, zadają memu duchowi jeszcze boleśniejsze rany. Nie wiem, jakie pobudki nimi kierują, lecz drwią z łaski, jaką Bóg raczył we mnie okazać, i bez lęku wydają sądy o tym, czego sami nie poznali.

Dotarła do mnie również wieść, że krążą pisma stworzone z cudzego natchnienia, lecz podpisane moim imieniem, jakobym przepowiadała dzień Sądu Ostatecznego. Nigdy nie odważyłam się uczynić czegoś podobnego, gdyż chwila nadejścia tego dnia pozostaje tajemnicą, niedostępną poznaniu śmiertelników. Chcę jednak wyjaśnić Wam, skąd wzięły się te pogłoski, abyście same mogły osądzić, czy dopuściłam się w tej sprawie jakiejkolwiek zuchwałości.

Jak zapewne słyszałyście od innych, Pan okazał mi swoje miłosierdzie w stopniu dalece przekraczającym wszystko, na co mogłabym zasłużyć. Raczył bowiem wielokrotnie odsłaniać przede mną niektóre tajemnice nieba. Często też przez swojego anioła oznajmiał mi, jakie nieszczęścia mają spaść na Jego lud w tych czasach, jeśli nie odwróci się od swoich grzechów i nie podejmie pokuty. Zarazem nakazał mi, bym te przestrogi głosiła otwarcie.

4. Ja jednak, pragnąc ustrzec się pychy i nie uchodzić za tę, która wprowadza nowe nauki, starałam się, na ile tylko mogłam, zachować te objawienia w ukryciu.

Pewnej niedzieli, gdy jak zwykle pogrążona byłam w duchowym zachwyceniu, stanął przy mnie anioł Pański i rzekł: „Dlaczego ukrywasz złoto w błocie? Oto słowo Boże, które przez twoje usta zostało posłane na ziemię z powodu przewrotności ludzkich serc. Nie po to zostało dane, by pozostawało ukryte, lecz aby zostało objawione ku chwale i uwielbieniu naszego Pana oraz dla zbawienia Jego ludu.”

Po tych słowach uniósł nad sobą bicz i, jakby w wielkim gniewie, uderzył mnie nim pięciokrotnie z taką siłą, że przez trzy dni całe moje ciało cierpiało od zadanych razów. Potem dotknął palcem moich ust i powiedział:„Pozostaniesz niema aż do dziewiątej godziny. Wtedy opowiesz o tym, czego Pan w tobie dokonał.” Milczałam więc aż do godziny dziewiątej. Wówczas dałam znak przełożonej, aby przyniosła mi niewielką księgę, ukrytą wcześniej w moim posłaniu. Zawierała ona część tego, co Pan raczył mi objawić. Gdy podałam ją opatowi Hildelinowi, który przyszedł mnie odwiedzić, moja mowa natychmiast powróciła i wypowiedziałam słowa: „Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu oddaj chwałę.” (Ps 115 [113B], 1)

Następnie wyjawiłam mu jeszcze inne rzeczy, których nie chciałam powierzać pismu. Dotyczyły one wielkiej kary, jaka – jak oznajmił mi anioł – miała wkrótce spaść na cały świat z wyroku Bożego. Błagałam go usilnie, aby zachował to objawienie w tajemnicy.

5. Sam zaś ojciec opat polecił mi, abym oddała się modlitwie i prosiła Pana, aby pozwolił mi zrozumieć, czy chce, by to, co powiedziałam, zostało okryte milczeniem, czy też nie.

Gdy przez pewien czas, wytrwale modląc się w tej sprawie, dręczyłam samą siebie, w Adwencie Pańskim, w święto świętej Barbary, podczas pierwszej straży nocnej, popadłem w ekstazę. Stanął przy mnie anioł Pański i powiedział: „Wołaj donośnym głosem i oznajmij to wszystkim narodom: cały bowiem świat pogrążył się w ciemnościach. I powiesz: Wyjdźcie! Wezwał was Ten, który ukształtował was z ziemi. I powiedz: Czyńcie pokutę, albowiem bliskie jest królestwo Boże”.

Pod wpływem tych słów ojciec opat zaczął rozgłaszać to przesłanie wobec dostojników Kościoła i mężów zakonnych. Niektórzy z nich jednak wypowiadali się inaczej, nieprzychylnie, o aniele, który jest mi bliski, twierdząc, że jest on duchem zwodniczym, przemienionym w anioła światłości. Dlatego sam ojciec opat zobowiązał mnie pod posłuszeństwem, nakazując, abym, gdy anioł ponownie mi się ukaże, zaklęła go w imię Pana i zażądała, by wyjawił mi, czy rzeczywiście jest prawdziwym aniołem Boga, czy też nie. Ja zaś, uważając taki czyn za zuchwały, przyjęłam ten nakaz z wielką bojaźnią.

Pewnego dnia, gdy znajdowałam się w moim uniesieniu, [ten anioł] ukazał mi się jak zwykle i stanął przede mną. Drżąc, powiedziałam do niego: „Zaklinam cię przez Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego, abyś powiedział mi zgodnie z prawdą, czy jesteś prawdziwym aniołem Boga oraz czy prawdziwe są wizje, które widziałam w moim uniesieniu, i słowa, które usłyszałam z twoich ust”. Odpowiedział i rzekł: „Wiedz z całą pewnością, że jestem prawdziwym aniołem Boga i prawdziwe są wizje, które widziałaś. To zaś, co usłyszałeś z moich ust, jest prawdą i prawdziwie się wydarzy, jeśli nie dokona się pojednanie Boga z ludźmi. A ja już od dawna trudzę się z tobą”.

6. Potem, w wigilię Objawienia Pańskiego, gdy się modliłam, ponownie ukazał mi się mój pan, lecz stał z dala ode mnie i miał twarz odwróconą ode mnie. Ja zaś, rozumiejąc jego oburzenie, powiedziałam do niego z bojaźnią: „Panie mój, jeśli sprawiłam ci przykrość tym, że cię zaklęłam, proszę, nie poczytuj mi tego za winę; zwróć ku mnie swoje oblicze i bądź mi łaskawy, ponieważ uczyniłam to przynaglona posłuszeństwem i nie śmiałam przekroczyć nakazu mojego przełożonego”.

Gdy, wypowiadając te słowa, wylałam wiele łez, zwrócił się ku mnie i powiedział: „Okazałaś wzgardę mnie i moim braciom, ponieważ nie miałaś do mnie zaufania. Dlatego wiedz z całą pewnością, że odtąd nie ujrzysz już mojego oblicza ani nie usłyszysz mojego głosu, dopóki Pan i my nie zostaniemy przebłagani”.

Powiedziałam: „Panie mój, w jaki sposób będziecie mogli zostać przebłagani?” A on rzekł: „Powiesz swemu opatowi, aby na pamiątkę moją i moich braci pobożnie odprawił oficjum Boże”. Gdy więc nie raz, lecz wielokrotnie zarówno ojciec opat, jak i pozostali bracia odprawili uroczyste Msze ku czci świętych aniołów, a zarazem siostry uczciły ich pochwalnymi psalmami, ponownie ukazał mi się mój pan z pogodnym obliczem i powiedział do mnie: „Wiem, że to, o co prosiłaś, zostało uczynione z miłości i posłuszeństwa; dlatego otrzymałaś przebaczenie i odtąd będę cię nawiedzał częściej niż dotychczas”.

7. Potem ojciec opat skierował mnie do pewnego miejsca, na prośbę przebywających tam duchownych, aby [on, opat] głosił ludowi słowo Pańskiej groźby, a może oni podejmą pokutę i gniew Boży odwróci się od nich.

Najpierw wraz z nami wszystkimi zaczął błagać Pana, aby raczył objawić swoją wolę: czy słowo, które już zaczęło stawać się jawne, należało rozgłaszać jeszcze szerzej, czy też nie. Gdy więc on sprawował święte tajemnice, a my z największą pobożnością się modliłyśmy, nagle rozluźniły się więzy moich członków, opadłam z sił i popadłam w uniesienie umysłu.

I oto anioł Pański stanął przede mną. Powiedziałam do niego: „Pomnij, panie mój, że powiedziałeś swojej służebnicy: «Moje słowo przez twoje usta zostało posłane na ziemię nie po to, aby było ukryte, lecz aby zostało objawione na chwałę Boga i dla zbawienia Jego ludu». A teraz wskaż mi, co należy uczynić ze słowem groźby, które wypowiedziałeś do mnie: czy stało się już dostatecznie jawne, czy też należy je nadal szerzej głosić?”

On zaś, spoglądając na mnie surowym wzrokiem, rzekł: „Nie wystawiaj Boga na próbę; ci bowiem, którzy Go wystawiają na próbę, zginą. I powiesz opatowi: «Nie bój się, lecz doprowadź do końca to, co rozpocząłeś». Zaprawdę, błogosławieni są ci, którzy słuchają słów tego proroctwa i zachowują je, i nie zgorszą się z twego powodu. To zaś mu przekaż: niech nie zmienia sposobu, którego dotąd trzymał się w głoszeniu; w tym bowiem byłem jego doradcą. Powiedz mu, aby w żadnym razie nie zważał na słowa tych, którzy z zawiści wypowiadają się z powątpiewaniem o tym, co zostało powiedziane w tobie, lecz niech zważa na to, co napisano: że dla Boga nie ma nic niemożliwego”.

8. Umocniony zatem tymi słowami, udał się do miejsca, które wcześniej wyznaczył, i wezwał do pokuty lud, który oczekiwał jego przybycia, zapowiadając, że nadciągnie gniew Boży, jeśli nie postarają się uprzedzić go owocami pokuty. Nigdy jednak, wbrew temu, co o nim rozgłaszano, nie opisywał w żadnym swoim kazaniu, jakie plagi miały zagrażać światu. Stało się więc, że wielu spośród tych, wśród których wieść o tych słowach została rozgłoszona, przez cały okres Wielkiego Postu z wielką bojaźnią umartwiało się przez pokutę oraz gorliwie oddawało się jałmużnom i modlitwom.

W owym czasie ktoś, wiedziony nie wiem jaką gorliwością, wysłał do miasta Kolonii, w imieniu ojca opata i bez jego wiedzy — Bóg świadkiem — listy, w których zawarte były pewne straszliwe groźby, odczytane wobec całego ludu. Chociaż więc ludzie nierozumni szydzili z nas, roztropni przyjęli jednak te słowa z uwagą i czcią i nie wzgardzili oddaniem czci Bogu przez owoce pokuty.

W środę przed dniem Paschy, gdy po wielkich trudach ciała popadłam w ekstazę, ukazał mi się anioł Pański. Powiedziałam do niego: „Panie, co stanie się ze słowem, które wypowiedziałeś do mnie?” On odpowiedział: „Nie smuć się ani nie trwóż, jeśli to, co ci przepowiedziałem, nie wydarzy się w dniu, który ci wyznaczyłem, ponieważ Pan został przebłagany zadośćuczynieniem wielu”.

9. Potem, w piątek, po godzinie trzeciej, wśród ciężkiego cierpienia popadłam w uniesienie umysłu, a on ponownie stanął przy mnie, mówiąc: „Pan ujrzał udrękę swego ludu i odwrócił od nich gniew swego oburzenia”. Powiedziałam: „Cóż więc, panie mój? Czyż nie stanę się pośmiewiskiem dla wszystkich, wśród których rozeszła się wieść o tym słowie?” On zaś rzekł: „Wszystko, co wydarzy się z tego powodu, znoś ze spokojem ducha i życzliwością. Pilnie wpatruj się w Tego, który, choć był Stwórcą całego świata, znosił szyderstwa ludzi. Teraz po raz pierwszy poddaje próbie twoją cierpliwość”.

Oto, pani moja, wyłożyłam wam cały przebieg tej sprawy, abyście i wy poznały moją niewinność oraz niewinność naszego opata i mogły oznajmić ją innym. Błagam zaś, abyście uczyniły mnie uczestniczką waszych modlitw i stosownie do tego co podsunie wam Duch Pański, odpisały mi kilka słów pocieszenia.

Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa niech będzie z wami wszystkimi. Amen.